Sąd Rejonowy w Gdyni w sprawie I C 570/22 zajął bardzo praktyczne stanowisko dotyczące zwrotu kosztów prywatnej rehabilitacji po wypadku. Pełne uzasadnienie wyroku zostało udostępnione w SAOS dopiero 3 września 2026 r., co pozwoliło szerzej poznać argumentację sądu.
Sprawa dotyczyła kobiety, która poślizgnęła się na oblodzonym parkingu centrum handlowego i doznała skomplikowanego złamania stawu skokowego. Sąd zasądził na jej rzecz łącznie 33 750 zł, w tym 3 450 zł odpowiadające kosztom prywatnej rehabilitacji.
Ubezpieczyciel argumentował, że poszkodowana nie wykazała, iż podobnego leczenia nie mogła uzyskać w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia.
Sąd takiego stanowiska nie zaakceptował.
Odszkodowanie nie ogranicza się do świadczeń dostępnych w NFZ
Art. 444 § 1 Kodeksu cywilnego przewiduje obowiązek pokrycia wszelkich kosztów wynikających z uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, jeżeli pozostają one celowe i uzasadnione.
Przepis nie zawiera zasady, zgodnie z którą poszkodowany może korzystać z prywatnego leczenia dopiero wtedy, gdy udowodni całkowity brak odpowiedniej usługi w publicznym systemie.
Znaczenie ma rzeczywista dostępność leczenia, jego termin oraz potrzeby wynikające ze stanu zdrowia.
W rozpoznawanej sprawie czas oczekiwania na rehabilitację w ramach NFZ, również przy przypadkach pilnych, wynosił kilkadziesiąt dni. Przy urazach ortopedycznych takie opóźnienie może wpływać na skuteczność leczenia i końcowy poziom sprawności.
Poszkodowany nie musi ryzykować pogorszenia zdrowia, aby oszczędzić ubezpieczycielowi
Obowiązek minimalizacji szkody nie oznacza, że osoba po ciężkim urazie ma wybierać rozwiązanie tańsze kosztem swojego zdrowia.
Jeżeli lekarz zaleca szybkie rozpoczęcie rehabilitacji, a realny termin w publicznym systemie jest odległy, skorzystanie z prywatnej usługi może być racjonalnym i uzasadnionym działaniem.
W takim przypadku koszt może zostać przerzucony na podmiot odpowiedzialny za szkodę.
Kluczowe jest jednak wykazanie medycznej zasadności rehabilitacji oraz racjonalności poniesionej ceny.
Samo stwierdzenie „przecież jest NFZ” nie wystarcza
W praktyce likwidacyjnej ubezpieczyciele dość często kwestionują wydatki prywatne, argumentując, że podobne świadczenie jest finansowane ze środków publicznych.
Taka odpowiedź nie rozwiązuje jednak problemu.
Trzeba ustalić, czy świadczenie rzeczywiście było dostępne dla konkretnego poszkodowanego, w konkretnym miejscu i terminie oraz z częstotliwością odpowiadającą zaleceniom medycznym.
Teoretyczne istnienie rehabilitacji w koszyku świadczeń gwarantowanych nie oznacza jeszcze, że poszkodowany miał realną możliwość skorzystania z niej wtedy, gdy była potrzebna.
Bezpłatna pomoc rodziny również ma wartość ekonomiczną
W tym samym uzasadnieniu sąd przypomniał istotną zasadę dotyczącą opieki osób trzecich.
Jeżeli po wypadku poszkodowany wymaga pomocy przy poruszaniu się, higienie, przygotowaniu posiłków czy codziennych czynnościach, taka potrzeba ma wartość majątkową również wtedy, gdy pomoc świadczy bezpłatnie rodzina.
Nie trzeba więc zatrudniać profesjonalnego opiekuna i płacić mu wynagrodzenia tylko po to, aby później móc dochodzić kosztów opieki.
W konkretnej sprawie sąd nie zasądził dodatkowej kwoty z tego tytułu, ponieważ ubezpieczyciel wcześniej uwzględnił 210 godzin pomocy, a większego zakresu opieki nie udało się wykazać.
Sama zasada została jednak potwierdzona.
Dokumentacja rehabilitacji i czasu oczekiwania jest kluczowa
Przy dochodzeniu zwrotu prywatnych kosztów warto zachować skierowania, zalecenia lekarzy, faktury oraz dokumenty pokazujące terminy dostępne w publicznych placówkach.
Im lepiej udokumentowana jest potrzeba szybkiego rozpoczęcia terapii i rzeczywista niemożność uzyskania jej w odpowiednim czasie w NFZ, tym mocniejsza staje się argumentacja przeciwko odmowie ubezpieczyciela.
Wyrok I C 570/22 jest więc bardzo przydatnym przykładem dla spraw dotyczących prywatnego leczenia i rehabilitacji. Pełna kompensacja szkody nie oznacza finansowania wyłącznie najtańszej dostępnej teoretycznie metody, ale pokrycie racjonalnych kosztów rzeczywiście potrzebnego leczenia.