Sąd Najwyższy uchylił 1,23 mln zł „uzupełniającego” zadośćuczynienia. Sprawa została umorzona

Sąd Najwyższy w wyroku z 10 września 2026 r., sygn. II KK 228/26, rozpoznał kasację Prokuratora Generalnego dotyczącą bardzo wysokich świadczeń przyznanych trzem wnioskodawcom jako uzupełniające zadośćuczynienie.

Rok wcześniej Sąd Okręgowy w Lublinie przyznał każdej z trzech osób po 410 tys. zł. Łącznie oznaczało to 1,23 mln zł zadośćuczynienia za krzywdę związaną z pozbawieniem F.M. wolności w latach 1947–1956.

Sąd Najwyższy uchylił jednak to rozstrzygnięcie i umorzył postępowanie na podstawie art. 17 § 1 pkt 7 Kodeksu postępowania karnego.

Problemem nie była sama wysokość 1,23 mln zł

To najważniejsze zastrzeżenie przy omawianiu wyroku.

Sąd Najwyższy nie obniżył zadośćuczynienia dlatego, że uznał kwotę po 410 tys. zł za zbyt wysoką. Nie przekazał też sprawy do ponownego rozpoznania po to, aby sąd niższej instancji jeszcze raz oszacował krzywdę.

Postępowanie zostało zakończone ze względów procesowych.

Art. 17 § 1 pkt 7 k.p.k. ustanawia przeszkodę do ponownego prowadzenia postępowania, gdy postępowanie karne co do tego samego czynu tej samej osoby zostało prawomocnie zakończone albo wcześniej wszczęte nadal się toczy.

W sprawach kompensacyjnych odpowiednie zastosowanie tej konstrukcji prowadzi więc do konieczności zbadania, czy określone roszczenie nie zostało już wcześniej prawomocnie rozstrzygnięte.

Nie wystarczy nazwać żądania „uzupełniającym”

Sprawa pokazuje poważne ryzyko przy próbach ponownego dochodzenia świadczeń dotyczących tej samej krzywdy.

Jeżeli wcześniejsze prawomocne orzeczenie obejmowało już dane roszczenie, sama zmiana wysokości żądanej kwoty albo użycie określenia „uzupełniające zadośćuczynienie” nie powoduje automatycznie powstania nowej sprawy podlegającej ponownemu merytorycznemu rozpoznaniu.

Najpierw trzeba więc dokładnie przeanalizować zakres wcześniejszego prawomocnego rozstrzygnięcia.

Powaga rzeczy osądzonej może zamknąć drogę przed dyskusją o wysokości krzywdy

Z praktycznego punktu widzenia kolejność analizy jest kluczowa.

Zanim pełnomocnik zacznie wykazywać, że wcześniejsze świadczenie było zbyt niskie i obecnie należą się dalsze setki tysięcy złotych, powinien odpowiedzieć na wcześniejsze pytanie: czy w ogóle istnieje procesowa możliwość ponownego rozpoznania tego roszczenia.

Jeżeli zachodzi przeszkoda wynikająca z wcześniejszego prawomocnego postępowania, sąd może nie dojść w ogóle do etapu badania odpowiedniej wysokości świadczenia.

Tak właśnie stało się w sprawie zakończonej wyrokiem II KK 228/26.

Trzeba dokładnie badać wcześniejsze orzeczenia

W praktyce oznacza to konieczność analizy sentencji i uzasadnienia wcześniejszego rozstrzygnięcia. Trzeba ustalić, jaki okres, jakie zdarzenia i jaki zakres krzywdy zostały już objęte poprzednim postępowaniem.

Dopiero wtedy można ocenić, czy późniejsze żądanie rzeczywiście dotyczy nowego uszczerbku albo podstawy, która wcześniej nie została rozstrzygnięta, czy też jest próbą ponownego dochodzenia tego samego roszczenia w wyższej wysokości.

Wyrok nie oznacza zakazu każdego dodatkowego zadośćuczynienia

Nie należy też wyciągać z orzeczenia zbyt daleko idącego wniosku, że nigdy nie można dochodzić dalszej kompensacji po wcześniejszym wyroku.

Decydujący jest zakres wcześniejszego rozstrzygnięcia oraz charakter późniejszego żądania.

Jeżeli ujawnią się nowe, prawnie odrębne następstwa szkody albo roszczenie ma inną podstawę i nie zostało wcześniej prawomocnie rozpoznane, sytuacja może wyglądać inaczej.

Wyrok II KK 228/26 jest jednak bardzo wyraźnym ostrzeżeniem przed traktowaniem „uzupełniającego zadośćuczynienia” jako prostego instrumentu pozwalającego po latach ponownie otworzyć każdą zakończoną sprawę.

Źródło: Sąd Najwyższy, wyrok z 10 września 2026 r., sygn. II KK 228/26.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *