Od 6 września 2026 r. obowiązują nowe, zwaloryzowane kwoty świadczeń wypłacanych przez Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych. Pacjent może obecnie otrzymać od 2 393 zł do 239 131 zł, natomiast w przypadku śmierci pacjenta każda osoba uprawniona może uzyskać od 23 914 zł do 119 566 zł.
Podwyższeniu uległy również opłaty związane z postępowaniem. Opłata od wniosku wynosi obecnie 361 zł, natomiast odwołanie do Komisji Odwoławczej kosztuje 241 zł.
Zmiana wysokości świadczeń jest istotna, ale nie ona stanowi największą przewagę Funduszu nad klasycznym procesem o błąd medyczny.
Fundusz nie konkuruje z sądem wysokością świadczeń
W poważnych sprawach medycznych kwoty możliwe do uzyskania w procesie cywilnym mogą być wielokrotnie wyższe od maksymalnych 239 131 zł oferowanych obecnie przez Fundusz.
Przy katastrofalnej szkodzie osobowej poszkodowany może dochodzić przed sądem nie tylko zadośćuczynienia. Roszczenia mogą obejmować koszty leczenia i rehabilitacji, opiekę osób trzecich, utracone dochody, dostosowanie mieszkania oraz rentę wypłacaną przez wiele lat albo nawet przez całe życie.
W świeżych orzeczeniach sądowych pojawiają się zadośćuczynienia przekraczające milion złotych. Do tego dochodzą renty, które przy ciężkiej niepełnosprawności mogą mieć w perspektywie życia jeszcze większą wartość.
Fundusz nie jest więc rozwiązaniem atrakcyjnym przede wszystkim dlatego, że wypłaca wysokie kwoty. Jego zasadnicza przewaga znajduje się gdzie indziej.
Najważniejsza jest szybkość uzyskania pieniędzy
Postępowanie przed Funduszem działa w modelu no fault. Poszkodowany nie musi prowadzić kilkuletniego procesu zmierzającego do udowodnienia winy konkretnego lekarza albo szpitala.
To ma kolosalne znaczenie dla osoby, która po zdarzeniu medycznym natychmiast potrzebuje środków na rehabilitację, leczenie, sprzęt, pomoc innych osób albo dostosowanie mieszkania.
Dla ciężko poszkodowanego świadczenie otrzymane szybko może mieć większą praktyczną wartość niż znacznie wyższa kwota, na którą trzeba czekać sześć czy osiem lat.
Według danych Rzecznika Praw Pacjenta do 12 sierpnia 2026 r. do Funduszu wpłynęło już 6037 wniosków, a łączna wartość przyznanych świadczeń wyniosła 64,5 mln zł. Średnia wypłata przekroczyła 55 tys. zł.
Popularność Funduszu pokazuje również problem przewlekłości procesów sądowych
Rosnąca liczba osób korzystających z Funduszu powinna być ważnym sygnałem dla osób odpowiedzialnych za reformowanie wymiaru sprawiedliwości.
Jeżeli poszkodowani są gotowi zaakceptować świadczenia wyraźnie niższe od tych, których potencjalnie mogliby dochodzić przed sądem, ponieważ pieniądze mogą otrzymać szybciej, oznacza to, że czas trwania procesu sam w sobie stał się jednym z najważniejszych elementów decyzji ekonomicznej.
W sprawach o szkody osobowe przewlekłość nie jest wyłącznie problemem statystycznym. Każdy rok oczekiwania na pieniądze może oznaczać gorszą rehabilitację, zadłużenie rodziny albo konieczność rezygnacji z części potrzebnej opieki.
Przyspieszenie postępowań dotyczących ciężkich szkód osobowych powinno być więc jednym z podstawowych wyzwań stojących przed reformatorami sądów.
Przyjęcie świadczenia z Funduszu wymaga jednak bardzo ostrożnej kalkulacji
Szybkość postępowania nie oznacza, że Fundusz zawsze będzie najlepszym rozwiązaniem.
Przed przyjęciem świadczenia trzeba dokładnie policzyć pełną wartość możliwych roszczeń cywilnych. Szczególnie istotna jest wartość przyszłej renty za zwiększone potrzeby i utratę zdolności zarobkowej.
Przyjęcie świadczenia kompensacyjnego wiąże się bowiem z konsekwencjami dla możliwości późniejszego dochodzenia określonych roszczeń wynikających z tego samego zdarzenia.
Najważniejsze jest więc porównanie trzech elementów: wysokości świadczenia z Funduszu, realnej wartości pełnych roszczeń cywilnych oraz czasu potrzebnego do uzyskania pieniędzy na każdej z tych dróg.
Źródło: Rzecznik Praw Pacjenta, Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych; stawki obowiązujące od 6 września 2026 r.