Niemal połowa budynków w Polsce może pozostawać bez ochrony ubezpieczeniowej. Z najnowszych danych przedstawionych przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że średnio aż 44,6 proc. budynków nie jest objętych ubezpieczeniem.
Problem nie dotyczy przy tym wyłącznie obszarów uznawanych za bezpieczne. Nawet na terenach zagrożonych powodzią o prawdopodobieństwie wystąpienia raz na 500 lat bez ochrony pozostaje około 40 proc. budynków.
KNF analizuje jednak nie tylko sam brak polis. Coraz większą uwagę zwraca również na przypadki niedoubezpieczenia, czyli sytuacje, w których właściciel posiada polisę, ale suma ubezpieczenia jest zbyt niska w stosunku do rzeczywistej wartości nieruchomości.
Polisa istnieje, ale pieniędzy może nie wystarczyć na odbudowę
Dla właściciela domu czy mieszkania najważniejszym problemem może okazać się nie brak umowy ubezpieczenia, lecz suma ubezpieczenia ustalona kilka lat wcześniej i niedostosowana do aktualnych kosztów odbudowy.
W ostatnich latach ceny materiałów budowlanych, robocizny i usług wyraźnie wzrosły. Jeżeli wartość budynku w polisie nie była aktualizowana, suma ubezpieczenia może pozostawać znacznie poniżej rzeczywistych kosztów przywrócenia nieruchomości do stanu sprzed szkody.
Przy pożarze, powodzi czy innym poważnym zdarzeniu właściciel może więc odkryć, że mimo regularnego opłacania składki maksymalna możliwa wypłata nie wystarczy na pełną odbudowę.
Niedoubezpieczenie może dotyczyć nawet trzech na dziesięć polis
Z wcześniejszych analiz rynku wynika, że problem niedoubezpieczenia może dotyczyć nawet około 30 proc. ubezpieczonych nieruchomości.
Nie oznacza to automatycznie, że przy każdej takiej polisie ubezpieczyciel proporcjonalnie obniży świadczenie. Sposób rozliczenia zależy od konkretnej umowy, sumy ubezpieczenia, rodzaju szkody oraz postanowień OWU.
Dlatego przy sporze nie wystarczy porównać wysokości szkody z sumą wpisaną do polisy. Trzeba dokładnie sprawdzić, jak ubezpieczyciel wyliczył świadczenie i czy zastosowane ograniczenia rzeczywiście wynikają z umowy.
KNF przygląda się również procesowi likwidacji szkód
Po doświadczeniach związanych z powodzią z 2024 r. oraz dużymi pożarami nieruchomości nadzór analizuje nie tylko sprzedaż polis, ale także sposób likwidacji szkód.
To istotna informacja, ponieważ problemy pojawiają się na kilku etapach. Jednym jest nieprawidłowe ustalenie sumy ubezpieczenia już przy zawieraniu umowy. Innym – późniejsza wycena szkody, zastosowanie potrąceń albo spór o zakres koniecznych prac naprawczych.
KNF interesuje więc cały proces: od badania potrzeb klienta i ustalenia wartości nieruchomości, aż po decyzję kończącą likwidację szkody.
Pożary nadal generują znaczną część dużych szkód
Z analiz wynika również, że w 2025 r. ponad 28 proc. badanych szkód katastroficznych stanowiły pożary.
Przy tego rodzaju zdarzeniach niedoubezpieczenie jest szczególnie dotkliwe. W przypadku całkowitego zniszczenia domu różnica pomiędzy realnym kosztem odbudowy a sumą ubezpieczenia może sięgać setek tysięcy złotych.
Właściciel, który posiada polisę na kwotę odpowiadającą wartości nieruchomości sprzed kilku lat, może więc zostać z bardzo dużą luką finansową.
Wartość nieruchomości powinna być regularnie aktualizowana
Najważniejszy wniosek dla właściciela domu jest prosty: polisy nie powinno się traktować jako dokumentu, którego warunki pozostają aktualne przez wiele lat.
Przy każdym odnowieniu warto sprawdzić, czy suma ubezpieczenia odpowiada aktualnej wartości nieruchomości oraz kosztom jej odbudowy. Trzeba również przeanalizować limity dodatkowe, zakres ochrony dla budynków gospodarczych, ruchomości, instalacji czy kosztów uprzątnięcia pozostałości po szkodzie.
W razie dużej szkody kilkuprocentowa różnica w wycenie może oznaczać dziesiątki tysięcy złotych, a przy całkowitym zniszczeniu budynku różnica może być znacznie większa.
Sam fakt posiadania polisy nie gwarantuje pełnej kompensacji
Dane KNF pokazują więc dwa odrębne problemy. Pierwszym jest bardzo duża liczba nieruchomości pozostających całkowicie bez ochrony. Drugim – polisy istniejące, ale niedostosowane do rzeczywistej wartości ubezpieczonego majątku.
Dla praktyki odszkodowawczej szczególnie ważny jest ten drugi problem, ponieważ właściciel często dowiaduje się o niedoubezpieczeniu dopiero po zdarzeniu, kiedy realny koszt odbudowy zostaje zestawiony z maksymalnym świadczeniem przewidzianym w umowie.
Źródło: Urząd Komisji Nadzoru Finansowego – dane i informacje dotyczące luki ubezpieczeniowej, niedoubezpieczenia nieruchomości oraz praktyki likwidacji szkód.