Brak trwałego uszczerbku nie oznacza braku zadośćuczynienia. Ale zawyżony pozew może słono kosztować

Czy poszkodowanemu należy się zadośćuczynienie, jeżeli po wypadku został całkowicie wyleczony i nie pozostał u niego trwały ani długotrwały uszczerbek na zdrowiu? Tak. Najnowsze orzeczenie Sądu Okręgowego w Łodzi pokazuje jednak również drugą stronę problemu – zbyt wysokie żądanie może prowadzić do poważnych konsekwencji w zakresie kosztów procesu.

W sprawie III Ca 911/26 Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia zasądził na rzecz poszkodowanej 6000 zł zadośćuczynienia oraz 1373,60 zł odszkodowania. Powództwo w pozostałej części zostało oddalone. Apelacje złożyły obie strony, ale Sąd Okręgowy ich nie uwzględnił.

Zero procent trwałego uszczerbku nie oznacza zero złotych

To najważniejszy wniosek wynikający z tego rozstrzygnięcia.

W praktyce likwidacji szkód bardzo często ogromne znaczenie przypisuje się procentowemu uszczerbkowi na zdrowiu. Tymczasem nie jest on samodzielnym taryfikatorem zadośćuczynienia. Zadośćuczynienie ma rekompensować krzywdę, a więc m.in. ból, cierpienie, stres, ograniczenia w codziennym funkcjonowaniu, uciążliwość leczenia czy czasowe wyłączenie z normalnej aktywności. Takie następstwa mogą występować również wtedy, gdy po kilku tygodniach lub miesiącach poszkodowany wraca do pełnego zdrowia.

Brak trwałych następstw wpływa oczywiście na wysokość świadczenia, ale nie przekreśla samego prawa do zadośćuczynienia.

Sąd pozostawił 6000 zł zadośćuczynienia

Poszkodowana domagała się w apelacji dalszych 5000 zł ponad zasądzone 6000 zł. Sąd Okręgowy uznał jednak, że świadczenie ustalone przez sąd pierwszej instancji odpowiadało rozmiarowi doznanej krzywdy i nie było podstaw do jego zwiększenia. Ubezpieczyciel z kolei kwestionował swoją odpowiedzialność i zasadność świadczeń. Jego apelacja również została oddalona.

Najbardziej bolesne mogą być jednak koszty procesu

Sprawa jest szczególnie interesująca z innego powodu. Powódka wygrała jedynie niewielką część dochodzonych roszczeń. W konsekwencji została obciążona znaczną częścią kosztów postępowania. Sąd pierwszej instancji zasądził od niej na rzecz pozwanego 3543,68 zł tytułem kosztów procesu. Dodatkowo nakazał pobrać od niej na rzecz Skarbu Państwa 2709,72 zł nieuiszczonych kosztów sądowych przypadających na oddaloną część powództwa.

Łącznie oznaczało to ponad 6 tys. zł obciążeń kosztowych.

To kwota porównywalna z samym zasądzonym zadośćuczynieniem.

Zawyżanie roszczenia nie zawsze się opłaca

W sprawach dotyczących ciężkich urazów i trwałych następstw zdrowotnych wysokość zadośćuczynienia jest trudna do precyzyjnego oszacowania i często dopiero opinie biegłych pozwalają określić pełny rozmiar krzywdy.

Inaczej może być w sprawach dotyczących stosunkowo niewielkich i przemijających urazów.

Jeżeli żądanie pozwu zostanie ustalone na bardzo wysokim poziomie, a sąd zasądzi jedynie niewielką część tej kwoty, zastosowanie może znaleźć zasada stosunkowego rozdzielenia kosztów procesu.

W praktyce oznacza to, że poszkodowany może wygrać co do zasady – sąd potwierdzi jego prawo do zadośćuczynienia – a mimo to finansowo ponieść znaczące koszty postępowania.

Uszczerbek jest tylko jednym z elementów oceny

Orzeczenie dobrze pokazuje, dlaczego nie powinno się sprowadzać zadośćuczynienia do prostego działania: określony procent uszczerbku razy określona stawka.

Przy ustalaniu odpowiedniej kwoty znaczenie mają m.in. intensywność i czas trwania dolegliwości, przebieg leczenia, ograniczenia życiowe, wiek poszkodowanego, skutki psychiczne oraz rokowania.

Procent trwałego lub długotrwałego uszczerbku może być jednym z pomocniczych elementów tej oceny.

Nie jest jednak warunkiem powstania prawa do zadośćuczynienia.

Sprawa: Sąd Okręgowy w Łodzi, sygn. III Ca 911/26. Orzeczenie zapadło 26 sierpnia 2026 r.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *