Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z 23 czerwca 2026 r., sygn. I C 561/22, rozpoznawał sprawę pacjenta, który po rozległym zabiegu rekonstrukcji żuchwy doznał ciężkiego zakażenia oraz poważnych trwałych następstw zdrowotnych. Uzasadnienie orzeczenia zostało opublikowane 4 września 2026 r.
Pacjent doznał m.in. martwicy przeszczepionych tkanek, trwałego niedowładu stopy, zaburzeń czucia i dalszych poważnych następstw w obrębie żuchwy. Domagał się od szpitala i jego ubezpieczyciela 250 tys. zł zadośćuczynienia. Pomimo bardzo poważnego stanu zdrowia sąd oddalił powództwo.
Ciężkie powikłanie nie jest jeszcze dowodem błędu medycznego
Biegły nie stwierdził, aby personel placówki postępował nieprawidłowo. Nie udało się również jednoznacznie ustalić źródła zakażenia. Bakterie mogły pochodzić zarówno ze środowiska szpitalnego, jak i z własnej flory bakteryjnej pacjenta.
To zasadnicze rozróżnienie w sprawach o zakażenia. Sam fakt wystąpienia infekcji po zabiegu, nawet bardzo ciężkiej, nie oznacza automatycznie, że doszło do zaniedbania placówki. Konieczne jest ustalenie okoliczności pozwalających co najmniej z wysokim prawdopodobieństwem powiązać zakażenie z nieprawidłowościami po stronie szpitala.
Dowód prima facie pomaga pacjentowi, ale nie odwraca całkowicie ciężaru dowodu
W sprawach zakażeń szpitalnych często stosowana jest konstrukcja dowodu prima facie. Wynika ona z praktycznej trudności wykazania przez pacjenta dokładnego momentu i mechanizmu transmisji drobnoustroju.
Sąd może więc opierać wnioski na wysokim prawdopodobieństwie wynikającym z całego zespołu okoliczności. Nie oznacza to jednak automatycznej odpowiedzialności placówki za każdą infekcję ujawnioną po pobycie w szpitalu. Pacjent nadal musi przedstawić odpowiednio mocny łańcuch przesłanek wskazujących, że najbardziej prawdopodobnym źródłem zakażenia była właśnie placówka medyczna.
Dokumentacja epidemiologiczna może przesądzić o wyniku procesu
W takich postępowaniach znaczenie mogą mieć nie tylko dokumenty dotyczące samego pacjenta. Bardzo ważne są dane o zakażeniach występujących w placówce, procedurach sanitarnych, wynikach kontroli, sposobie sterylizacji, występowaniu tego samego szczepu bakterii u innych pacjentów czy ewentualnych uchybieniach personelu.
Trzeba również analizować możliwe alternatywne źródła infekcji. Im więcej takich potencjalnych źródeł występuje, tym trudniej zbudować wymagane wysokie prawdopodobieństwo odpowiedzialności konkretnego szpitala.
Przy zakażeniach nie wystarczy wykazać szkody — trzeba jeszcze połączyć ją z placówką
Wyrok I C 561/22 jest ważnym przypomnieniem, że nawet wyjątkowo poważne następstwa zdrowotne nie zastępują dowodu związku przyczynowego.
W praktyce sprawy zakażeń szpitalnych powinny być przygotowywane od początku z myślą o dwóch oddzielnych zagadnieniach: po pierwsze trzeba wykazać rozmiar szkody i krzywdy, a po drugie stworzyć możliwie mocną podstawę do przypisania samego zakażenia określonej placówce.
Brak drugiego elementu może prowadzić do oddalenia roszczenia niezależnie od tego, jak dramatyczne były następstwa medyczne.