Ofiara agenta Tomka walczy o gigantyczne odszkodowanie

– Ci, którzy mnie skrzywdzili, mają się świetnie, a ja jestem na dnie – mówił wczoraj przed sądem były prezes Wydawnictw Naukowo-Technicznych. Trzy lata temu CBA zatrzymało go za korupcję. Dziś oczyszczony z zarzutów domaga się 2 mln zł zadośćuczynienia – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.

Bogusław Seredyński – 56 lat, inżynier fizyki technicznej, bezrobotny. Tak przedstawił się sądowi bohater afery, która pod koniec września 2009 r. przetoczyła się przez wszystkie media. Jednak główną rolę odegrała Weronika Marczuk, celebrytka znana z programów TVN, z zawodu prawniczka.

Ona i Seredyński byli przez prawie rok rozpracowywani przez dwóch agentów CBA. Operacja miała udowodnić, że prezes za pośrednictwem Marczuk „ustawi” przetarg na Wydawnictwa Naukowo-Techniczne, spółkę skarbu państwa posiadającą atrakcyjną nieruchomość w centrum Warszawy.

Po przerwaniu akcji CBA, w której brali udział Tomasz Małecki (Tomasz Kaczmarek, dziś poseł PiS) oraz Stanisław Rudnicki, w 2011 roku prokuratura sprawę umorzyła, ale to nie zmieniło sytuacji życiowej Seredyńskiego. – Byłem na samym szczycie kariery. Nagle zostałem zepchnięty w dół tak, że nie jestem w stanie nawet przejść przez rozmowę kwalifikacyjną. Ostatnio wygrałem konkurs na dyrektora w jednym z uzdrowisk i gdy dowiedziano się, kim jestem, konkurs został unieważniony – mówił wczoraj przed sądem.

Cały tekst w dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej”

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

sprawdź również
tagi