Adwokat oszukał? Klienci chcą odszkodowania

wrz. 23rd, 2012 | By | Kategoria: Aktualności

Ani prokuratura, ani sąd karny nie wysłuchali argumentów opolan, którzy czują się oszukani przez adwokata. Ci jednak nie dają za wygraną – wytoczą adwokatowi proces cywilny. Opolanie, pan Jarosław i pani Natalia, uważają, że przez pół roku byli zwodzeni przez jednego z opolskich adwokatów Marka Wojciechowskiego. – Po pół roku oszukiwania nas przekonaliśmy się, że adwokat nie robił nic z tego, co obiecał. Chcemy zwrotu pieniędzy – mówią.

Pierwszy raz „Gazeta” opisała ich sprawę w sierpniu. Po publikacji tekstu do opolan zgłosili się inni ludzie, którzy twierdzili, że również zostali przez adwokata oszukani. Na naszym forum tuż po opublikowaniu artykułu zaczęła się wymiana maili i telefonów pomiędzy osobami, które czują się przez Wojciechowskiego skrzywdzone. – Odezwał się pan z Pomorza, a nawet taki z zagranicy. Na razie wymieniamy doświadczenia, może uda się połączyć nasze sprawy? – zastanawiają się opolanie.

Okazało się również, że mecenas Wojciechowski za zwodzenie swoich klientów był już wcześniej karany. I to dwukrotnie. W 2001 roku został zawieszony w prawach wykonywania zawodu na pięć miesięcy. Rok później Okręgowa Rada Adwokacka wymierzyła mu kolejną karę: zakaz wykonywania zawodu przez trzy miesiące.

Po upływie wyznaczonego czasu mecenas bez przeszkód mógł wrócić do wykonywania zawodu, dlatego gdy w sierpniu ub. roku opolanie trafili do jego kancelarii, niczego nie podejrzewali.

Zlecili adwokatowi zajęcie się trzema sprawami: karną, spadkową i alimentacyjną. Za całość zapłacili cztery tysiące złotych. Dziś domagają się zwrotu tych pieniędzy, bo ich zdaniem z trzech zleconych adwokatowi spraw w rzeczywistości poprowadził on tylko jedną. – Co do reszty, to adwokat wmawiał nam, że pisze pisma, negocjuje z innym adwokatem w sprawie spadkowej. Okłamywał nas nawet co do czasu i miejsca spotkań, pisał np., że jest poza Opolem i musi odwołać spotkanie, a chwilę później natknęliśmy się na niego w Solarisie – opowiadają. – Zupełnie straciłem wiarę w mecenasa, gdy ten mimo zapewnień nie pojawił się w sądzie. Wtedy też postanowiliśmy z żoną sprawdzić, jak się mają nasze inne sprawy, okazało się, że mimo obietnic w sądach nie ma po nich śladu – opowiada pan Jarosław.

Opolanie wysłali więc do adwokata pismo, w którym domagali się zwrotu czterech tysięcy złotych za obiecane, a niepoprowadzone sprawy. Mecenas w odpowiedzi przysłał SMS: „Dzień dobry. W związku z tym, że list od Pana otrzymałem dopiero 2 dni temu, pieniądze wyślę na początku przyszłego tygodnia. Adw.”.

Żadne pieniądze jednak nie przyszły. Dlatego w marcu pan Jarosław i pani Natalia złożyli skargę do Okręgowej Rady Adwokackiej w Opolu. Chcieli ukarania adwokata i zwrotu pieniędzy.

ORA, jak zwykle w tego rodzaju sprawach, przekazała sprawę do rzecznika dyscyplinarnego, a ten poprosił adwokata o odpowiedzi na stawiane przez opolan zarzuty.

Wojciechowski odpowiedział krótko, że ze zleconych obowiązków się wywiązał, a z pieniędzy rozliczył, to samo adwokat mówił „Gazecie”. – Wywiązałem się z umowy, ale ci państwo to tacy ludzie, którzy mają pretensje do całego świata, a ja jestem ofiarą ich pomówień. Zresztą nie tylko ja, bo np. sędziowie też byli przez nich nazywani łapówkarzami – mówi nam adwokat.

Rzecznik dyscyplinarny odpisał opolanom: „Nie stwierdziłem naruszenia zasad uszanowania etyki i godności zawodu”.

Opolanie poszli więc do prokuratury. Uważają, że adwokat przez kilka miesięcy celowo wprowadzał ich w błąd. Prokuratura sprawę jednak umorzyła. Uznała, że nie ma dowodów na to, by adwokat świadomie i celowo ich oszukiwał, za to są dowody na to, że ich sprawy, przynajmniej częściowo, prowadził.

Opolanie złożyli na decyzję śledczych zażalenie. Jednak sąd rejonowy podzielił zdanie prokuratury. – W tej sprawie mamy do czynienia z klasycznym sporem cywilnoprawnym. Jest umowa między dwoma stronami, są dowody na to, że prace zostały wykonane, ale wszystko kończy się sporem o jakość wykonanych usług. Ta sprawa nadaje się więc do sądu cywilnego, nie karnego – argumentował sędzia Daniel Kliś. Zaznaczał, że opolanom nie przysługuje odwołanie od jego postanowienia, chyba że w sprawie pojawią się nowe dowody.

Opolanie jednak nie odpuszczają. – Jesteśmy rozczarowani, bo naszym zdaniem adwokat celowo wprowadzał nas w błąd. Nie pozostaje nam nic innego, jak wytoczyć adwokatowi pozew cywilny. Na pewno to zrobimy – mówią. Pan Jarosław i pani Natalia czekają również na decyzję Naczelnej Rady Adwokackiej, którą również powiadomili o sprawie.

gazeta.pl

Tagi: ,

3 komentarze
Skomentuj »

  1. Prokuratura opolska chroniła adwokata, nawet go nie rozpytano do oszustwa,nie przesłuchano żadnego ze świadków przestępstwa ani też nie rozpytano. Koledzy adwokaci z Opola oszustwo adwokata zwali „zwodzeniem”. Na chwilę obecną czekam na orzeczenie Wyższego Sądu Dyscyplinarnego w Warszawie które zapadło w dniu 12 marca 2016r. „adwokat Marek Wojciechowski kancelaria Opole ul.Kościuszki 13/3 jest ukarany trzy razy ” NAGANA”. Tak koledzy adwokaci się chronią nawzajem.oraz prokuratorzy.
    Gdy wytoczyliśmy sprawę o zwrot naszych pieniędzy na które nasz oszukał Wojciechowski w Sądzie Cywilnym to wówczas Wojciechowski oddał nam całą kwotę 4200 złotych na które nas oszukał. Niemniej jednak przestępstwo zaistniało bezsprzecznie. Ponadto Wojciechowski w aktach sprawy do Sądu Cywilnego również poświadczył nie prawdę. Po prostu wpisywał fikcyjne daty pism jak mu pasowało. Wojciechowski oddał nam cała kwotę przez innego adwokata z Opola i nie chciał podpisać pisma zwrotu pieniędzy. Po prostu pieniądze zostały zwrócone z reki do ręki. Obecnie mam sygnały że Marek Wojciechowski „działa” w identyczny sposób. Ludzie nie dajcie się nabrać na jego wygląd.

  2. W dniu 04.10.2017r Sąd Najwyższy uznał adwokata z Opola Marka Wojciechowskiego winnym.
    Wojciechowski Marek adwokat był chroniony od 2012 roku. Co na to teraz ci co go tak chronili??????

  3. Tak jest jak oszustwo adwokata jest chronione przez opolską prokuraturę. Jakiś dziwny przypadek ale Sąd również nie dostrzegł oszustwa które jest ścigane z urzędu. Pani Wojciechowska w Sądzie Rejonowym w Opolu po prostu orzeka i chyba to nie jest przypadek ochrony Marka Wojciechowskiego.
    W Opolu oszustwo nazywane jest” zwodzeniem” w Krakowie oszuści adwokaci odpowiadają karnie.
    Wszystko uzależnione jest kogo trzeba chronić a kogo skazać.

Skomentuj