Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 25 czerwca 2026 r. w sprawie C-277/25 ma istotne znaczenie dla firm, które skupują wierzytelności odszkodowawcze wynikające ze szkód komunikacyjnych.
Dotyczy to przede wszystkim roszczeń o dopłatę do odszkodowania za uszkodzony pojazd, kosztów naprawy, utraty wartości handlowej auta czy innych szkód majątkowych powstałych w wyniku kolizji albo wypadku.
TSUE wyraźnie rozróżnił dwie kwestie: możliwość nabycia wierzytelności od poszkodowanego oraz status osoby poszkodowanej w rozumieniu prawa unijnego.
Trybunał uznał, że firma, która zawodowo nabywa roszczenia odszkodowawcze, nie staje się przez samą cesję osobą poszkodowaną. Nabywa wierzytelność, ale nie przejmuje osobistego statusu ofiary wypadku.
Czego dotyczyła sprawa?
Sprawa trafiła do TSUE na skutek pytań polskiego sądu rozpoznającego pozwy wniesione przez przedsiębiorców skupujących wierzytelności.
Właściciele pojazdów otrzymali od ubezpieczycieli odszkodowania, które uznali za zaniżone. Następnie sprzedali firmom odszkodowawczym roszczenia o dalszą dopłatę. Firmy te wystąpiły przeciwko zakładom ubezpieczeń z pozwami o zapłatę.
Sąd powziął wątpliwość, czy taki model działania jest zgodny z unijną dyrektywą dotyczącą obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów oraz czy przedsiębiorca skupujący roszczenia może być traktowany jak poszkodowany.
Cesja nadal jest dopuszczalna
Najważniejszy wniosek jest taki, że TSUE nie zakwestionował samej możliwości sprzedaży roszczeń odszkodowawczych.
Prawo Unii nie zabrania państwom członkowskim wprowadzania przepisów, które pozwalają poszkodowanemu przenieść wierzytelność na inną osobę. Nie stoi również na przeszkodzie temu, aby nabywca dochodził później roszczenia we własnym imieniu i na własny rachunek.
W Polsce podstawą takiego działania pozostają przepisy Kodeksu cywilnego o przelewie wierzytelności. Poszkodowany może więc nadal sprzedać firmie odszkodowawczej roszczenie o dopłatę, a firma może następnie wystąpić przeciwko ubezpieczycielowi.
Wyrok nie oznacza zatem końca rynku cesji szkód komunikacyjnych. Nie daje też ubezpieczycielom podstawy do automatycznego kwestionowania każdej umowy sprzedaży wierzytelności.
Firma nie przejmuje statusu poszkodowanego
TSUE podkreślił jednak, że profesjonalny cesjonariusz nie jest osobą poszkodowaną w rozumieniu dyrektywy 2009/103/WE.
Status poszkodowanego wynika z tego, że dana osoba poniosła szkodę spowodowaną ruchem pojazdu. Firma skupująca wierzytelność nie była uczestnikiem kolizji, nie była właścicielem uszkodzonego pojazdu i nie poniosła bezpośrednio kosztów naprawy.
Jej roszczenie wynika wyłącznie z zawartej umowy. Wierzytelność została nabyta w ramach działalności gospodarczej, za określoną cenę i z założeniem osiągnięcia zysku.
Dlatego nabycie roszczenia nie powoduje, że firma zaczyna korzystać ze wszystkich uprawnień, które prawo Unii przyznaje bezpośredniej ofierze wypadku.
Można więc powiedzieć, że w drodze cesji przechodzi wierzytelność, ale nie przechodzi osobisty status poszkodowanego.
Co z pozwem przeciwko ubezpieczycielowi?
Wyrok nie oznacza, że firma odszkodowawcza nie może pozwać zakładu ubezpieczeń.
Może to zrobić, jeżeli takie uprawnienie wynika z prawa krajowego i skutecznie zawartej umowy cesji. W Polsce co do zasady nabywca wierzytelności może dochodzić od ubezpieczyciela roszczenia, które wcześniej przysługiwało właścicielowi uszkodzonego pojazdu.
TSUE zaznaczył jednak, że profesjonalny cesjonariusz nie może wywodzić swoich szczególnych uprawnień bezpośrednio z przepisów dyrektywy chroniących poszkodowanych.
Różnica ta jest szczególnie ważna w sprawach transgranicznych, gdy ubezpieczyciel ma siedzibę w innym państwie.
Jurysdykcja w sprawach zagranicznych
Poszkodowany może w określonych przypadkach korzystać z uprzywilejowanych zasad jurysdykcji i pozwać zagranicznego ubezpieczyciela przed sądem swojego państwa.
Profesjonalna firma skupująca wierzytelności nie zawsze może skorzystać z takiego samego uprawnienia. Sam fakt, że nabyła roszczenie od osoby mieszkającej w Polsce, nie musi wystarczyć do pozwania zagranicznego ubezpieczyciela przed polskim sądem.
W takich sprawach konieczne będzie odrębne ustalenie, który sąd jest właściwy. Znaczenie może mieć miejsce wypadku, siedziba ubezpieczyciela, istnienie jego oddziału albo przedstawiciela oraz inne przepisy dotyczące jurysdykcji.
Dla firm skupujących wierzytelności oznacza to większe ryzyko przy zakupie szkód z elementem zagranicznym. Przed zawarciem umowy trzeba ocenić nie tylko wysokość możliwej dopłaty, ale również to, gdzie ewentualny proces będzie musiał zostać przeprowadzony.
Większe znaczenie umowy cesji
Po wyroku C-277/25 jeszcze większego znaczenia nabiera prawidłowe sporządzenie umowy cesji.
Umowa powinna dokładnie wskazywać, jakiej szkody dotyczy, wobec którego ubezpieczyciela przysługuje roszczenie oraz czy przedmiotem sprzedaży jest cała wierzytelność, czy tylko roszczenie o określoną dopłatę.
Istotne jest również ustalenie, czy cesja obejmuje odsetki oraz inne prawa związane z wierzytelnością.
Nieprecyzyjna umowa może prowadzić do sporu o to, czy firma rzeczywiście nabyła roszczenie, którego dochodzi w sądzie. Ubezpieczyciele mogą więc częściej analizować treść umów cesji i podnosić zarzuty dotyczące braku legitymacji procesowej.
Nie oznacza to jednak, że duża różnica między ceną zapłaconą poszkodowanemu a kwotą dochodzoną później od ubezpieczyciela automatycznie powoduje nieważność umowy. Cena wierzytelności może uwzględniać ryzyko procesu, czas oczekiwania na zapłatę, koszty opinii rzeczoznawcy oraz możliwość przegrania sprawy.
Skutki dla firm odszkodowawczych
Wyrok TSUE nie likwiduje modelu biznesowego polegającego na skupowaniu roszczeń. Firmy nadal mogą nabywać wierzytelności dotyczące szkód komunikacyjnych i dochodzić ich przed sądem.
Muszą jednak wyraźnie oddzielać nabycie wierzytelności od statusu poszkodowanego.
W praktyce oznacza to konieczność dokładniejszego badania każdej sprawy przed zakupem roszczenia. Należy zweryfikować odpowiedzialność ubezpieczyciela, wysokość szkody, przedawnienie, zakres wcześniejszej wypłaty oraz prawidłowość dokumentów.
W przypadku szkód zagranicznych trzeba dodatkowo ocenić jurysdykcję i koszty ewentualnego procesu poza Polską.
Firmy powinny również unikać przedstawiania się jako podmioty, które po cesji uzyskują wszystkie uprawnienia osoby bezpośrednio poszkodowanej. Wyrok TSUE pokazuje, że takie założenie jest zbyt daleko idące.
Co wyrok oznacza dla poszkodowanych?
Dla właściciela uszkodzonego pojazdu możliwość sprzedaży roszczenia nadal pozostaje dostępna.
Cesja pozwala szybko otrzymać określoną kwotę i uniknąć prowadzenia wielomiesięcznego sporu z ubezpieczycielem. Poszkodowany rezygnuje jednak z ewentualnej wyższej dopłaty, którą firma może później uzyskać w postępowaniu sądowym.
Przed podpisaniem umowy warto więc sprawdzić, jaka część roszczenia jest sprzedawana, czy cena jest ostateczna oraz czy firma może później żądać od zbywcy dodatkowej współpracy lub zwrotu wypłaconych pieniędzy.
Podsumowanie
Wyrok TSUE w sprawie C-277/25 potwierdza, że cesja roszczeń z komunikacyjnego ubezpieczenia OC jest dopuszczalna, jeżeli pozwala na nią prawo krajowe.
Jednocześnie Trybunał wskazał wyraźną granicę: profesjonalny nabywca wierzytelności nie staje się przez samą cesję osobą poszkodowaną w rozumieniu prawa Unii.
Firma może więc nabyć roszczenie i dochodzić zapłaty, ale nie przejmuje automatycznie szczególnych przywilejów przysługujących bezpośredniej ofierze wypadku.
Dla rynku odszkodowawczego oznacza to nie zakaz działalności, lecz konieczność większej ostrożności przy konstruowaniu umów, badaniu jurysdykcji i prowadzeniu spraw przeciwko zagranicznym ubezpieczycielom.
Wyrok TSUE: https://infocuria.curia.europa.eu/tabs/document/C/2025/C-0277-25-00000000RP-01-P-01/ARRET/322631-PL-1-html
LC