Polskie prawo odpowiedzialności za produkt wadliwy czeka jedna z największych zmian od lat. Projekt UC163, przygotowany w związku z koniecznością wdrożenia dyrektywy Unii Europejskiej 2024/2853, ma dostosować przepisy do świata, w którym o bezpieczeństwie produktu coraz częściej decyduje nie tylko jego fizyczna konstrukcja, ale również oprogramowanie.
Projekt zakłada rozszerzenie pojęcia produktu m.in. na software oraz rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję. Zmianie mają ulec również zasady dowodowe, które dziś często stawiają osobę poszkodowaną w bardzo trudnej sytuacji.
Rząd planuje przyjęcie projektu w IV kwartale 2026 r. Ustawa nie została jeszcze uchwalona, dlatego ostateczny kształt przepisów może się zmienić.
Oprogramowanie również może być wadliwym produktem
Dotychczas klasyczny model odpowiedzialności za produkt kojarzył się przede wszystkim z fizyczną rzeczą: niesprawnym urządzeniem, wadliwą częścią samochodową czy niebezpiecznym produktem konsumenckim.
Coraz trudniej jednak oddzielić sprzęt od oprogramowania. W nowoczesnym samochodzie software steruje systemami bezpieczeństwa, hamowaniem, czujnikami czy wspomaganiem kierowcy. W urządzeniach medycznych oprogramowanie może odpowiadać za sposób działania sprzętu albo interpretację wyników.
Jeżeli błąd programu prowadzi do szkody, nie ma racjonalnego powodu, aby sytuacja osoby poszkodowanej zależała wyłącznie od tego, czy problem tkwił w metalowej części urządzenia, czy w kodzie.
Aktualizacja może stworzyć wadę już po sprzedaży produktu
Szczególnie interesujący jest problem aktualizacji.
Produkt może działać prawidłowo w chwili zakupu, a dopiero później – wskutek aktualizacji systemu – zacząć funkcjonować w sposób niebezpieczny. Współczesne samochody, telefony, urządzenia domowe i sprzęt medyczny otrzymują aktualizacje przez wiele lat.
Projektowane rozwiązania mają pozwolić uwzględniać ten dynamiczny charakter produktu.
To zasadnicza zmiana wobec tradycyjnego modelu, w którym bezpieczeństwo oceniano głównie przez pryzmat chwili wprowadzenia rzeczy do obrotu.
Sztuczna inteligencja stworzy nowy rodzaj sporów dowodowych
W przypadku systemów AI podstawowym problemem jest często ustalenie, dlaczego system podjął konkretną decyzję.
Poszkodowany może wiedzieć, że urządzenie zadziałało niewłaściwie, ale nie ma dostępu do danych treningowych, logów, kodu źródłowego ani wewnętrznej dokumentacji producenta.
W klasycznym procesie prowadzi to do ogromnej asymetrii informacyjnej. Producent posiada wszystkie dane techniczne, natomiast poszkodowany musi udowodnić wadę produktu i związek przyczynowy praktycznie bez dostępu do tych informacji.
Nowe regulacje mają ten problem ograniczyć.
Producent może zostać zobowiązany do ujawnienia dowodów
Projekt przewiduje możliwość żądania ujawnienia dokumentów i danych znajdujących się po stronie przedsiębiorcy, jeżeli są potrzebne do udowodnienia roszczenia.
To może mieć ogromne znaczenie w sprawach dotyczących samochodów, urządzeń medycznych, elektroniki czy systemów AI.
Poszkodowany nie będzie musiał samodzielnie odtwarzać działania skomplikowanego systemu wyłącznie na podstawie efektu końcowego. W określonych warunkach będzie mógł domagać się dostępu do informacji technicznych pozostających pod kontrolą producenta.
Pojawią się również domniemania ułatwiające dochodzenie odszkodowania
Projekt zakłada wprowadzenie domniemań dotyczących wadliwości produktu i związku przyczynowego w sytuacjach, w których wykazanie tych elementów jest szczególnie trudne ze względu na techniczną lub naukową złożoność sprawy.
Nie oznacza to automatycznej odpowiedzialności producenta za każdą szkodę. Ma jednak przeciwdziałać sytuacji, w której osoba poszkodowana przegrywa wyłącznie dlatego, że nie ma dostępu do informacji, które z natury rzeczy posiada tylko druga strona.
Zmieni się również krąg potencjalnie odpowiedzialnych podmiotów
W świecie cyfrowym produkt może powstawać w skomplikowanym łańcuchu. Jedna firma produkuje urządzenie, druga dostarcza oprogramowanie, trzecia aktualizacje, a jeszcze inna integruje system ze sztuczną inteligencją.
Dlatego ustalenie jednego klasycznego „producenta” może być niewystarczające.
Projekt ma rozszerzyć katalog podmiotów, wobec których w określonych okolicznościach można kierować roszczenia. Dla osoby poszkodowanej może to mieć podstawowe znaczenie, ponieważ zwiększa szansę wskazania podmiotu rzeczywiście odpowiedzialnego za niebezpieczną funkcję produktu.
To może być początek zupełnie nowej kategorii spraw odszkodowawczych
W najbliższych latach można spodziewać się coraz większej liczby szkód, w których kluczowe pytanie będzie brzmiało nie „która część mechaniczna się zepsuła?”, ale „który element oprogramowania podjął błędną decyzję?”.
Dotyczyć to może autonomicznych samochodów, systemów wspomagania kierowcy, robotów, urządzeń medycznych, inteligentnego domu czy narzędzi wykorzystujących generatywną AI.
Jeżeli projekt UC163 zostanie uchwalony w zapowiadanym kierunku, zmieni nie tylko katalog produktów objętych odpowiedzialnością, ale również sam sposób prowadzenia procesów odszkodowawczych w sprawach technologicznych.