Szkoda całkowita nie wyklucza kosztów auta zastępczego. Ciekawy wyrok w sprawie regresu ubezpieczyciela

Szkoda całkowita w samochodzie nie oznacza, że odszkodowanie musi ograniczać się wyłącznie do wartości utraconego pojazdu. Potwierdza to interesujący wyrok holenderskiego Rechtbank Midden-Nederland z 26 sierpnia 2026 r., opublikowany we wrześniu pod sygnaturą ECLI:NL:RBMNE:2026:6295.

Sprawa dotyczyła kierującej, która pod wpływem alkoholu spowodowała szkody w ciężarówce oraz samochodzie osobowym. Ubezpieczyciel wypłacił świadczenia osobom poszkodowanym, a następnie wystąpił z regresem wobec sprawczyni.

Sąd zasądził ostatecznie 18 902,57 euro. Najciekawsze z punktu widzenia likwidacji szkód są jednak nie same zasady regresu, lecz poszczególne pozycje zaakceptowane wcześniej przez ubezpieczyciela i następnie ocenione przez sąd.

Auto zastępcze również przy szkodzie całkowitej

W przypadku samochodu osobowego zakwalifikowanego jako szkoda całkowita sąd uznał, że wypłata wartości pojazdu nie wyczerpuje automatycznie wszystkich roszczeń poszkodowanego.

Za zasadny uznano również koszt korzystania z pojazdu zastępczego przez 14 dni. Uwzględniono 80 proc. kosztów najmu.

To ważny element także z perspektywy polskich sporów komunikacyjnych. Poszkodowany pozbawiony auta potrzebuje czasu na ustalenie rozmiaru szkody, otrzymanie decyzji ubezpieczyciela i zakup innego pojazdu.

Sam fakt zakwalifikowania auta jako szkody całkowitej nie powoduje więc, że od dnia wypadku traci sens potrzeba korzystania z transportu zastępczego.

Technologiczny czas naprawy nie zawsze wyznacza okres najmu

Druga część sprawy dotyczyła specjalistycznej ciężarówki służącej do przewozu koni.

Sama naprawa trwała pięć dni. Mimo to sąd zaakceptował 14 dni korzystania z pojazdu zastępczego.

To istotne rozróżnienie. Ubezpieczyciele często próbują sprowadzać uzasadniony okres najmu wyłącznie do technologicznego czasu naprawy określonego w systemie eksperckim.

Tymczasem rzeczywisty czas pozostawania bez pojazdu może obejmować również oczekiwanie na oględziny, części, zgodę na naprawę, organizację warsztatu czy inne obiektywne czynności potrzebne do przywrócenia możliwości korzystania z auta.

Pierwotnie żądano aż 62 dni najmu

Poszkodowany domagał się zwrotu kosztów za 62 dni korzystania z pojazdu zastępczego. Ubezpieczyciel ograniczył ten okres do 14 dni i właśnie taką długość sąd ostatecznie zaakceptował.

Sprawa pokazuje więc również drugą stronę problemu. Prawo do auta zastępczego nie oznacza prawa do najmu przez dowolnie długi okres.

Poszkodowany powinien działać racjonalnie i podejmować czynności zmierzające do ograniczenia rozmiaru szkody. Jeżeli naprawa, zakup nowego samochodu albo inna czynność mogła zostać wykonana wcześniej, ubezpieczyciel może kwestionować nadmiernie długi okres najmu.

Koszt pomocy drogowej może być należny nawet bez holowania

Sąd zaakceptował również koszt przyjazdu pomocy drogowej, mimo że ostatecznie pojazdu nie trzeba było holować.

To również ciekawy element praktyczny. Sam fakt, że po przyjeździe lawety czy pomocy technicznej okazuje się, iż holowanie nie jest konieczne, nie oznacza automatycznie, że wcześniejsze wezwanie usługi było nieuzasadnione.

Oceny należy dokonywać z perspektywy sytuacji istniejącej bezpośrednio po zdarzeniu. Jeżeli kierowca miał racjonalne podstawy, by uznać, że potrzebna jest pomoc drogowa, koszt może pozostawać normalnym następstwem wypadku.

Przy regresie sprawca może kwestionować wysokość wypłat dokonanych przez ubezpieczyciela

Sprawa była nietypowa, ponieważ to nie poszkodowany pozywał ubezpieczyciela. Zakład ubezpieczeń najpierw wypłacił świadczenia, a później dochodził ich zwrotu od sprawczyni.

W takim procesie pojawia się istotne pytanie: czy osoba zobowiązana do regresu musi zwrócić każdą kwotę, jaką ubezpieczyciel wcześniej wypłacił?

Nie zawsze.

Ubezpieczony może kwestionować, czy dana wypłata była rzeczywiście należna i czy pozostawała w normalnym związku ze szkodą. Ubezpieczyciel nie może więc automatycznie przerzucić na sprawcę każdej wydanej przez siebie kwoty, jeżeli nie potrafi wykazać jej zasadności.

Regres może być znacznie większy niż podstawowa wartość uszkodzonego pojazdu

Wypadek komunikacyjny generuje często cały katalog dodatkowych kosztów: wynajem auta, holowanie, przechowywanie pojazdu, ekspertyzy, utracone możliwości korzystania z rzeczy czy inne szkody następcze.

Jeżeli ubezpieczyciel ma podstawę do regresu – np. w związku z prowadzeniem pod wpływem alkoholu – wszystkie prawidłowo wypłacone świadczenia mogą później obciążyć sprawcę.

Dlatego rzeczywisty regres może być znacznie wyższy niż sama wartość naprawy czy uszkodzonego samochodu.

Wyrok holenderski nie wiąże polskich sądów, ale problem jest identyczny

Orzeczenie Rechtbank Midden-Nederland nie stanowi oczywiście źródła prawa w Polsce i nie przesądza, jak identyczną sprawę rozstrzygnąłby polski sąd.

Dotyczy jednak problemów bardzo dobrze znanych z polskiej praktyki: długości najmu pojazdu zastępczego, szkody całkowitej, kosztów pomocy drogowej oraz granic regresu ubezpieczeniowego.

Najważniejszy wniosek pozostaje uniwersalny: szkoda komunikacyjna nie kończy się na kosztorysie naprawy albo wartości pojazdu. Odszkodowanie powinno obejmować również inne ekonomicznie uzasadnione następstwa wypadku pozostające z nim w normalnym związku przyczynowym.

Źródło: Rechtbank Midden-Nederland, wyrok z 26 sierpnia 2026 r., ECLI:NL:RBMNE:2026:6295.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *