Skala problemu z pojazdami poruszającymi się bez obowiązkowego ubezpieczenia OC nadal rośnie. Najnowsze dane Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego pokazują, że w 2025 r. Fundusz wypłacił około 148 mln zł odszkodowań i świadczeń związanych z sytuacjami, w których klasyczny mechanizm odpowiedzialności ubezpieczyciela nie mógł zadziałać.
Największą część tej kwoty — około 133 mln zł — stanowiły świadczenia za szkody spowodowane przez nieubezpieczonych lub niezidentyfikowanych sprawców. Kolejne 7,8 mln zł wiązało się z upadłościami zakładów ubezpieczeń, a około 6,9 mln zł przeznaczono na tzw. renty szczególne wypłacane osobom poszkodowanym w dawnych wypadkach, w których wyczerpały się historyczne sumy gwarancyjne OC.
Brak OC sprawcy nie oznacza, że poszkodowany zostaje bez odszkodowania
To najważniejsza informacja z punktu widzenia osoby poszkodowanej. Jeżeli sprawca wypadku nie ma obowiązkowego OC, nie oznacza to automatycznie konieczności dochodzenia całego świadczenia bezpośrednio od niego.
W określonych ustawą przypadkach ciężar wypłaty przejmuje Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Poszkodowany może więc uzyskać świadczenia mimo braku ważnej polisy po stronie odpowiedzialnego za zdarzenie.
Ma to szczególne znaczenie przy ciężkich szkodach osobowych. Odszkodowanie może obejmować nie tylko koszty naprawy samochodu, ale również wysokie zadośćuczynienie, wydatki na leczenie i rehabilitację, koszty opieki, utracone zarobki czy wieloletnią rentę. W przypadku śmierci człowieka mogą dojść roszczenia jego najbliższych.
UFG wypłaca poszkodowanemu, a później może żądać pieniędzy od sprawcy
Ochrona osoby poszkodowanej nie oznacza jednak zwolnienia sprawcy z ekonomicznych konsekwencji jazdy bez OC. Po wypłacie świadczenia Fundusz może wystąpić z regresem do osoby odpowiedzialnej oraz — w przypadkach określonych przepisami — posiadacza nieubezpieczonego pojazdu.
To zasadnicza różnica między karą za brak polisy a regresem.
Opłata za brak OC jest administracyjną konsekwencją niedopełnienia obowiązku ubezpieczeniowego. Regres odpowiada natomiast wartości pieniędzy, które UFG musiał rzeczywiście wypłacić poszkodowanym wskutek konkretnego wypadku.
Przy ciężkiej szkodzie może więc chodzić nie o kilka czy kilkanaście tysięcy złotych, ale o setki tysięcy albo nawet kilka milionów.
Średni regres przekracza już 24 tys. zł
Według danych Funduszu średnia kwota dochodzona zwrotnie od sprawcy lub posiadacza nieubezpieczonego pojazdu przekroczyła 24 tys. zł.
Średnia nie pokazuje jednak pełnego ryzyka. W typowej stłuczce regres może być stosunkowo niewielki, ale przy wypadku skutkującym trwałym kalectwem albo śmiercią człowieka jego wartość rośnie wielokrotnie.
Doskonale pokazuje to ujawniona niedawno sprawa szkody we Włoszech, w której wartość wypłaconych i zarezerwowanych świadczeń po wypadku spowodowanym samochodem bez ważnego OC wyniosła około 5,6 mln zł.
Wartość pojazdu sprawcy nie ma tu większego znaczenia. Nawet samochód wart kilkanaście tysięcy złotych może spowodować szkodę osobową wartą kilka milionów.
448 tys. wezwań za brak OC w ciągu jednego roku
UFG wystawił w 2025 r. około 448 tys. wezwań związanych z brakiem obowiązkowego OC. Rok wcześniej było ich około 351 tys. Oznacza to wzrost o niemal 100 tys. przypadków.
Szczególnie interesujący jest sposób wykrywania przerw w ubezpieczeniu. Aż 96 proc. przypadków Fundusz zidentyfikował na podstawie własnych analiz danych, a nie podczas kontroli drogowej.
Oznacza to, że brak OC może zostać wykryty również wtedy, gdy pojazd przez cały okres przerwy nie zostanie zatrzymany przez policję.
Sama opłata za brak OC również jest wysoka
W 2026 r. właściciel samochodu osobowego przy przerwie w ubezpieczeniu przekraczającej 14 dni może zostać obciążony opłatą w wysokości 9610 zł.
To jednak nadal może być najmniejsza część finansowego problemu.
Jeżeli w okresie bez ochrony dojdzie do wypadku, poza opłatą pojawia się ryzyko regresu za wszystkie świadczenia wypłacone przez UFG. Przy poważnej szkodzie osobowej odpowiedzialność może ciążyć na sprawcy przez bardzo długi czas.
Brak OC jest przede wszystkim ryzykiem wielomilionowego regresu
W dyskusjach o obowiązkowym OC często najwięcej uwagi poświęca się samej karze za brak polisy. Z ekonomicznego punktu widzenia znacznie poważniejsze jest jednak ryzyko spowodowania szkody w czasie, gdy pojazd pozostaje nieubezpieczony.
UFG chroni osobę poszkodowaną, przejmując ciężar wypłaty świadczeń. Nie oznacza to jednak, że ostatecznie finansuje skutki wypadku za osobę, która nie dopełniła obowiązku ubezpieczeniowego.
Po wypłacie pieniędzy Fundusz może dochodzić ich zwrotu. W najcięższych sprawach oznacza to odpowiedzialność liczona nie w tysiącach, ale w milionach złotych.
Źródło: Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny — dane dotyczące wypłat, regresów i kontroli obowiązkowego OC za 2025 r.