12 tys. zł od ubezpieczyciela, 90 tys. zł według sądu. Do tego pełne koszty opieki osób trzecich

Różnica pomiędzy kwotą przyznaną przez ubezpieczyciela a oceną sądu może być ogromna. Pokazuje to wyrok Sądu Rejonowego w Ciechanowie z 18 sierpnia 2026 r., sygn. I C 615/24, dotyczący poszkodowanego w wypadku komunikacyjnym.

Ubezpieczyciel wypłacił wcześniej 12 tys. zł zadośćuczynienia oraz niewielką kwotę za opiekę osób trzecich. Sąd po przeprowadzeniu postępowania dowodowego uznał jednak, że odpowiednia wartość samego zadośćuczynienia wynosi łącznie 90 tys. zł. Poszkodowanemu zasądzono więc dalsze 78 tys. zł, a dodatkowo dopłatę za pomoc, której wymagał po wypadku.

25 proc. trwałego uszczerbku to tylko jeden z elementów wyceny krzywdy

Biegli ustalili u poszkodowanego 25-procentowy trwały uszczerbek na zdrowiu. Jednym z głównych następstw było trwałe ograniczenie ruchomości barku. Przed wypadkiem mężczyzna wykonywał pracę fizyczną i prowadził aktywny tryb życia, dlatego ograniczenia miały dla niego szczególnie istotny wymiar praktyczny.

Sąd wyraźnie podkreślił, że procent uszczerbku na zdrowiu nie jest taryfikatorem zadośćuczynienia. Nie można więc przyjąć prostego przelicznika, zgodnie z którym określony procent automatycznie odpowiada określonej liczbie złotych.

Znaczenie mają również intensywność i czas trwania bólu, długość leczenia, przebieg rehabilitacji, ograniczenia w codziennym funkcjonowaniu, wpływ urazu na pracę oraz to, w jakim stopniu poszkodowany utracił dotychczasową sprawność i możliwość prowadzenia wcześniejszego trybu życia.

12 tys. zł wypłacone przez ubezpieczyciela okazało się wielokrotnie za mało

Najbardziej wymowna jest sama różnica pomiędzy likwidacją szkody a późniejszą oceną sądu. Ubezpieczyciel uznał krzywdę na poziomie 12 tys. zł. Sąd ustalił jej odpowiednią wartość na 90 tys. zł.

Oznacza to, że pierwotna wypłata odpowiadała zaledwie niewielkiej części kwoty, którą po pełnym postępowaniu dowodowym uznano za właściwą.

To dobry przykład, dlaczego pierwsza decyzja ubezpieczyciela nie powinna być traktowana jako obiektywna i ostateczna wycena krzywdy. Szczególnie przy trwałych następstwach urazu konieczne jest odniesienie wysokości świadczenia do pełnej dokumentacji medycznej i rzeczywistego wpływu wypadku na życie poszkodowanego.

Opieka osób trzecich również jest samodzielną szkodą

W sprawie bardzo istotne były także koszty opieki. Biegły ustalił, że poszkodowany przez pierwszy miesiąc potrzebował pomocy przez sześć godzin dziennie, przez kolejny miesiąc przez cztery godziny dziennie, a w trzecim miesiącu przez dwie godziny dziennie.

Łącznie dawało to 360 godzin koniecznej opieki.

Sąd zaakceptował stawkę 17,53 zł za godzinę i zasądził dodatkowo 4698 zł ponad kwotę wypłaconą wcześniej przez ubezpieczyciela. To szczególnie ważne, ponieważ koszty opieki często są w likwidacji szkody zaniżane albo pomijane. Tymczasem potrzeba pomocy w myciu, ubieraniu, przygotowaniu posiłków, zakupach czy dojazdach do lekarzy jest realnym następstwem wypadku i może stanowić element odszkodowania.

Pomoc rodziny również ma wartość ekonomiczną

Dla powstania roszczenia nie jest konieczne zatrudnienie profesjonalnej opiekunki i przedstawienie ubezpieczycielowi faktury. Jeżeli pomoc była obiektywnie potrzebna, jej wartość może być dochodzona również wtedy, gdy świadczyli ją nieodpłatnie członkowie rodziny.

Nie ma powodów, aby sprawca albo jego ubezpieczyciel korzystali finansowo tylko dlatego, że ciężar opieki przejęli bliscy poszkodowanego. W podobnych sprawach kluczowe jest więc prawidłowe ustalenie liczby godzin potrzebnej pomocy i rynkowej stawki za tego rodzaju usługi.

Pełna szkoda osobowa to znacznie więcej niż procent uszczerbku

Wyrok Sądu Rejonowego w Ciechanowie dobrze pokazuje, jak powinna wyglądać kompleksowa analiza szkody osobowej. Procent trwałego uszczerbku jest ważny, ale równie istotne są realne konsekwencje urazu dla pracy, życia rodzinnego, aktywności i samodzielności.

Osobno należy rozliczyć koszty opieki, leczenia, rehabilitacji i inne wydatki pozostające w związku z wypadkiem.

Najważniejsza praktyczna lekcja jest jednak bardzo prosta: 12 tys. zł wypłacone przez ubezpieczyciela nie oznaczało, że zadośćuczynienie rzeczywiście było warte 12 tys. zł. Po procesie sąd ustalił je na 90 tys. zł.

Źródło: Sąd Rejonowy w Ciechanowie, wyrok z 18 sierpnia 2026 r., sygn. I C 615/24.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *