70 tys. zł zadośćuczynienia po wypadku przy pracy. Protokół obciążał pracownika, ale biegły BHP wykazał zaniedbania pracodawcy

Protokół powypadkowy nie przesądza jeszcze, kto rzeczywiście odpowiada za wypadek przy pracy. Pokazuje to sprawa zakończona przed Sądem Okręgowym w Łodzi, sygn. III Ca 1886/25, dotycząca pracownika, który podczas naprawy urządzenia doznał bardzo poważnego urazu oka.

W oko mężczyzny wbił się metalowy odprysk. Konieczne były trzy zabiegi operacyjne, w tym witrektomia, usunięcie naturalnej soczewki oraz wszczepienie sztucznej. Biegły okulista ustalił 17,5-procentowy trwały uszczerbek na zdrowiu.

Ubezpieczyciel odmawiał wypłaty, argumentując, że do wypadku doszło z wyłącznej winy pracownika i wskutek jego rażącego niedbalstwa. Również dokumentacja sporządzona bezpośrednio po zdarzeniu zawierała ustalenia niekorzystne dla poszkodowanego.

Ostatecznie sąd przyjął jednak odpowiedzialność po stronie pracodawcy i jego ubezpieczyciela, a zasądzone świadczenie sięgnęło około 70 tys. zł.

Kluczowa okazała się niezależna opinia biegłego BHP

Najważniejszym dowodem nie był protokół powypadkowy, ale opinia biegłej z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy.

Ekspertka zwróciła uwagę m.in. na brak właściwych procedur dotyczących nietypowych napraw oraz brak obowiązku stosowania ochrony oczu podczas wykonywania czynności, przy których mogło dojść do odprysku metalowego elementu.

To zasadniczo zmieniło sposób oceny zdarzenia. Nawet jeśli pracownik popełnił określony błąd, sąd musiał odpowiedzieć na pytanie, czy prawidłowa organizacja pracy i odpowiednie środki ochronne mogły zapobiec wypadkowi albo ograniczyć jego skutki.

Po wypadku pracodawca zmienił zasady bezpieczeństwa

Szczególnie interesujący był fakt, że po zdarzeniu pracodawca zmienił procedury i wprowadził obowiązek używania okularów ochronnych.

Sama późniejsza zmiana zasad nie oznacza automatycznie przyznania, że wcześniejsze rozwiązania były bezprawne. Może jednak stanowić istotny element całego materiału dowodowego, zwłaszcza gdy niezależny ekspert wskazuje, że wcześniej brakowało podstawowych zabezpieczeń.

W praktyce wypadków przy pracy warto więc badać nie tylko dokumentację sporządzoną w dniu zdarzenia, ale również późniejsze zmiany organizacyjne. Czasami pokazują one, jakie ryzyko dostrzeżono dopiero po wypadku.

Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka zmienia punkt ciężkości procesu

Sąd przyjął odpowiedzialność na podstawie art. 435 k.c., czyli na zasadzie ryzyka. W takim modelu odpowiedzialności nie jest konieczne klasyczne wykazywanie winy przedsiębiorstwa w takim samym zakresie jak przy odpowiedzialności opartej na art. 415 k.c.

Dla uwolnienia się od odpowiedzialności przedsiębiorca musiałby wykazać jedną z przesłanek egzoneracyjnych, np. że szkoda nastąpiła wyłącznie z winy poszkodowanego albo osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

W tej sprawie sąd nie uznał, aby zachowanie pracownika spełniało warunki pozwalające całkowicie przerzucić na niego odpowiedzialność za zdarzenie.

Protokół powypadkowy nie jest wyrokiem

To najważniejsza praktyczna lekcja z tej sprawy.

Protokół powypadkowy może mieć znaczenie dowodowe, ale nie wiąże sądu cywilnego w taki sposób, aby uniemożliwiać odmienne ustalenie przyczyn zdarzenia. Sąd może przeprowadzić własne postępowanie, dopuścić opinie biegłych i ocenić cały materiał od początku.

Dlatego pracownik nie powinien automatycznie rezygnować z roszczeń tylko dlatego, że w wewnętrznej dokumentacji zakładu pracy wskazano jego błąd, nieuwagę czy nieprawidłowe wykonanie czynności.

Kluczowe jest ustalenie, czy pracodawca prawidłowo zorganizował pracę, ocenił ryzyko, zapewnił odpowiednie środki ochronne i wydał właściwe instrukcje.

Świadczenie z ZUS nie zamyka drogi do dalszych roszczeń

Wypadek przy pracy może uruchamiać świadczenia z systemu ubezpieczeń społecznych, ale nie zawsze oznacza to wyczerpanie wszystkich roszczeń poszkodowanego.

Jeżeli istnieją podstawy odpowiedzialności cywilnej pracodawcy, przedsiębiorstwa albo jego ubezpieczyciela, pracownik może dochodzić uzupełniającego zadośćuczynienia i odszkodowania w zakresie, w jakim szkoda nie została wcześniej skompensowana.

Przy ciężkim urazie oka mogą mieć znaczenie nie tylko cierpienia i trwały uszczerbek, ale również dalsze koszty leczenia, ograniczenia zawodowe, utracone dochody czy przyszłe zwiększone potrzeby.

Wypadki przy pracy wymagają niezależnej analizy przyczyn

Ta sprawa pokazuje, dlaczego przy poważnym wypadku nie można opierać oceny wyłącznie na dokumentacji sporządzonej przez pracodawcę bezpośrednio po zdarzeniu.

Niezależna analiza BHP może ujawnić problemy organizacyjne, których wcześniej nie dostrzeżono albo którym nie nadano odpowiedniego znaczenia.

W tym przypadku właśnie taka opinia pozwoliła wykazać, że odpowiedzialności za ciężki uraz oka nie można było sprowadzić wyłącznie do zachowania pracownika.

Źródło: Sąd Okręgowy w Łodzi, sprawa III Ca 1886/25, dotycząca odpowiedzialności za wypadek przy pracy i ciężki uraz oka.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *