Spór o stawkę roboczogodziny nie zawsze kończy się na korzyść podmiotu żądającego wyższej kwoty. Pokazuje to wyrok Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ w Gdańsku w sprawie IV GC 990/25, dotyczącej odszkodowania z OC. Powód przyjął dla prac inżynieryjnych stawkę 124,75 zł netto za godzinę, podczas gdy ubezpieczyciel zaakceptował 63,72 zł. Przy 16 bezspornych roboczogodzinach sama różnica w stawce dawała 1019,52 zł, a wraz ze spornymi narzutami powód dochodził łącznie 1207,12 zł.
Sąd oddalił jednak powództwo w całości. Nie uznał, że każda wyższa stawka jest niedopuszczalna. Problem polegał na tym, że powód nie wykazał, iż przyjęte przez niego 124,75 zł rzeczywiście odpowiadało celowym i ekonomicznie uzasadnionym kosztom usunięcia szkody.
Wewnętrzne wyliczenie przedsiębiorstwa nie jest jeszcze stawką rynkową
Powód przedstawił dokumenty, z których wynikało stosowanie wyższej stawki we własnej strukturze organizacyjnej. Zdaniem sądu takie materiały pokazywały jednak przede wszystkim, że jedna komórka przedsiębiorstwa nakazała innym jednostkom stosowanie określonego rozliczenia. Nie dowodziły natomiast, że właśnie taka stawka była obiektywnie uzasadniona na rynku.
To bardzo ważne także w innych sporach odszkodowawczych. Własny cennik, instrukcja, kalkulacja czy wewnętrzny kosztorys nie muszą automatycznie przesądzać o wysokości szkody. Jeżeli druga strona kwestionuje stawkę, konieczne może być wykazanie jej przy pomocy danych rynkowych albo opinii biegłego.
Sąd nie stwierdził, że wyższa stawka nigdy nie może być uzasadniona
Przeciwnie, w uzasadnieniu wyraźnie zaznaczono, że szczególny i nagły charakter prac może uzasadniać wypłatę wyższego odszkodowania. Musi jednak istnieć obiektywne uzasadnienie ekonomiczne dla poniesienia większych kosztów.
Jeżeli np. szkoda wymaga natychmiastowej interwencji, pracy poza normalnymi godzinami, użycia specjalistycznego sprzętu albo zatrudnienia wykonawcy w wyjątkowych warunkach, wyższa cena może pozostawać normalnym następstwem zdarzenia. Nie wystarczy jednak samo stwierdzenie, że przedsiębiorstwo faktycznie stosuje taką stawkę.
Sąd podkreślił, że granice odpowiedzialności określa art. 361 § 1 i 2 k.c. Odszkodowanie obejmuje normalne następstwa szkody i koszty celowe oraz ekonomicznie uzasadnione, a nie każdą kwotę, którą poszkodowany zdecydował się zapłacić.
Ubezpieczyciel oparł kalkulację na stawce 63,72 zł, a powód nie skutecznie jej podważył
W sprawie bezsporna była odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń oraz wypłata 3966,11 zł w postępowaniu likwidacyjnym. Ubezpieczyciel skorygował stawkę przedstawioną przez powoda do 63,72 zł, wskazując na wartość wynikającą z wykorzystywanego cennika rynkowego. Spór nie dotyczył więc tego, czy szkoda w ogóle podlegała naprawieniu, ale wyłącznie tego, czy należała się dalsza dopłata.
Ciężar wykazania, że wypłacona kwota była zbyt niska, spoczywał na powodzie. To on wywodził skutki prawne z twierdzenia, że właściwą stawką było 124,75 zł, dlatego zgodnie z art. 6 k.c. powinien przedstawić materiał pozwalający sądowi potwierdzić tę okoliczność.
Brak zaliczki na biegłego praktycznie przesądził wynik sporu
To jeden z najciekawszych elementów procesowych. Dla ustalenia prawidłowej stawki potrzebne były wiadomości specjalne, dlatego w sprawie pojawiła się kwestia opinii biegłego. Powód został zobowiązany do wpłacenia 2000 zł zaliczki, ale tego nie zrobił, argumentując, że koszt opinii jest nieproporcjonalny do wartości przedmiotu sporu wynoszącej jedynie 1207,12 zł.
Sąd tego argumentu nie zaakceptował. Wyjaśnił, że wysokość zaliczki nie jest ustalana według wartości roszczenia, lecz według przewidywanego rzeczywistego kosztu opinii. Skoro zaliczki nie uiszczono, dowód z opinii biegłego został pominięty. W konsekwencji powód pozostał bez dowodu pozwalającego wykazać rynkowy charakter swojej stawki.
Mała wartość roszczenia może powodować poważny problem ekonomiczny procesu
Sprawa pokazuje ciekawy paradoks postępowań o niewielkie dopłaty. Do udowodnienia zasadności roszczenia o około 1200 zł potrzebna może być opinia kosztująca więcej niż sama wartość sporu. Z ekonomicznego punktu widzenia prowadzenie takiego procesu staje się wówczas dyskusyjne, ale ciężar dowodu nie znika tylko dlatego, że jego przeprowadzenie jest kosztowne.
W postępowaniu uproszczonym sąd może w pewnych sytuacjach pominąć opinię, jeżeli jej koszt byłby nieproporcjonalny do wartości sporu. Nie oznacza to jednak, że sąd musi wówczas automatycznie przyjąć twierdzenie jednej ze stron o właściwej stawce. Jeżeli określonej okoliczności nie można wiarygodnie ustalić bez wiadomości specjalnych, brak odpowiedniego dowodu może obciążyć stronę, na której spoczywa ciężar wykazania roszczenia.
Nie każda faktycznie poniesiona kwota jest automatycznie należnym odszkodowaniem
Sąd wskazał również, że nawet gdyby powód rzeczywiście poniósł wyższy koszt, nie oznaczałoby to jeszcze automatycznie obowiązku jego zwrotu przez ubezpieczyciela. Odpowiedzialność odszkodowawcza nie obejmuje wydatków, które nie były obiektywnie celowe i ekonomicznie uzasadnione.
To uniwersalna zasada, którą można odnieść również do szkód komunikacyjnych, pojazdów zastępczych, holowania czy specjalistycznych usług naprawczych. Poszkodowany ma prawo do pełnego naprawienia szkody, ale jednocześnie powinien zachowywać racjonalność ekonomiczną. Ubezpieczyciel może kwestionować koszt, jeżeli wykaże, że znacząco odbiegał od warunków rynkowych bez obiektywnego uzasadnienia.
Spór o stawkę wygrywa się dowodem, a nie samym kosztorysem
Najważniejsza lekcja ze sprawy IV GC 990/25 dotyczy więc dowodzenia. Sama różnica między kosztorysem poszkodowanego a kalkulacją ubezpieczyciela nie pozwala odpowiedzieć na pytanie, która ze stron ma rację. Sąd potrzebuje obiektywnych danych pozwalających ustalić cenę celową i ekonomicznie uzasadnioną w konkretnych warunkach.
Jeżeli stawka ubezpieczyciela jest rzeczywiście zaniżona, warto wykazywać to cennikami z lokalnego rynku, ofertami wykonawców, rzeczywistymi fakturami, a w razie potrzeby opinią biegłego. Z drugiej strony przedsiębiorca nie może zakładać, że jego wewnętrzna stawka automatycznie stanie się miarą należnego odszkodowania.
W tej sprawie właśnie brak takiego dowodu spowodował oddalenie całego żądania o dopłatę.
Źródło: Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ w Gdańsku, IV Wydział Gospodarczy, wyrok z 5 lutego 2026 r., uzasadnienie z 26 lutego 2026 r., sygn. IV GC 990/25.