Wyrok Sądu Rejonowego w Człuchowie z 10 sierpnia 2026 r., sygn. I C 164/26, jest interesujący nie tylko ze względu na wysokość zadośćuczynień przyznanych rodzinie kobiety, która zginęła w wypadku komunikacyjnym. Szczególne znaczenie ma rozstrzygnięcie dotyczące odsetek. Sąd uznał, że ubezpieczyciel nie mógł czekać z pełnym świadczeniem aż do zakończenia procesu i zasądził odsetki od 27 maja 2021 r., mimo że sam wyrok zapadł ponad pięć lat później.
Sprawa dotyczyła tragicznego wypadku z 17 lutego 2003 r., w którym kierujący samochodem ciężarowym z naczepą potrącił kobietę poruszającą się po chodniku. W wyniku obrażeń poszkodowana zmarła, a z roszczeniami wystąpili członkowie jej rodziny. W 2021 r. podmiot prowadzący likwidację przyjął odpowiedzialność i wypłacił im łącznie 96 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd uznał jednak te świadczenia za niewystarczające i zasądził dalsze kwoty wynoszące łącznie 284 tys. zł.
Od 11 250 zł do 75 tys. zł dodatkowego zadośćuczynienia
Poszczególne świadczenia były zróżnicowane w zależności od charakteru więzi ze zmarłą i rozmiaru krzywdy. Sąd przyznał dwóm osobom po 60 tys. zł, jednej 75 tys. zł, kolejnym po 33 250 zł oraz dwóm osobom po 11 250 zł. Każda z tych kwot została zasądzona wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 27 maja 2021 r. do dnia zapłaty.
Sama wysokość zadośćuczynień jest oczywiście zależna od indywidualnych okoliczności i nie może być traktowana jako taryfikator dla innych rodzin. Znacznie bardziej uniwersalny jest jednak pogląd sądu dotyczący momentu, od którego ubezpieczyciel pozostaje w opóźnieniu.
Wyrok nie zawsze wyznacza początek obowiązku zapłaty
W praktyce likwidacji szkód nadal pojawia się argument, że skoro wysokość zadośćuczynienia zależy od oceny sądu, to odsetki powinny być liczone dopiero od dnia wyroku. Takie podejście może być jednak błędne. Zadośćuczynienie jest świadczeniem należnym z powodu wcześniej istniejącej krzywdy, a wyrok często jedynie określa jego prawidłową wysokość.
Sąd w Człuchowie odwołał się do art. 14 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, zgodnie z którym zakład ubezpieczeń powinien co do zasady wypłacić odszkodowanie w terminie 30 dni od zgłoszenia szkody. Wskazał również na orzecznictwo Sądu Najwyższego, zgodnie z którym, jeżeli odpowiednia wysokość zadośćuczynienia mogła zostać ustalona wcześniej, późniejsze wydanie wyroku nie przesuwa automatycznie terminu wymagalności świadczenia.
Ubezpieczyciel jest profesjonalistą i sam powinien ocenić rozmiar krzywdy
To najważniejsza praktyczna teza orzeczenia. Po zgłoszeniu szkody nie można przyjmować, że zakład ubezpieczeń ma prawo wypłacić dowolnie niską kwotę, a następnie przez kilka lat czekać, aż sąd określi prawidłową wartość świadczenia. Ubezpieczyciel jako profesjonalista powinien przeprowadzić postępowanie likwidacyjne, zebrać dostępne informacje i samodzielnie ocenić, czy oraz w jakiej wysokości świadczenie jest należne.
Sąd podkreślił przy tym, że gdyby regułę ustawowego terminu można było zawsze modyfikować tylko dlatego, że sprawa trafiła do sądu, obowiązek terminowej likwidacji szkody straciłby praktyczne znaczenie. Proces nie może więc automatycznie stawać się sposobem na wieloletnie, bezkosztowe odroczenie zapłaty części należnego świadczenia.
W procesie nie pojawiły się nowe okoliczności uzasadniające późniejszą datę
W tej konkretnej sprawie miało to szczególne znaczenie. Sąd stwierdził, że w toku procesu nie ustalono nowych okoliczności dotyczących krzywdy, których ubezpieczyciel nie mógł znać już podczas postępowania likwidacyjnego. Skoro 27 maja 2021 r. odpowiedzialność została uznana i wypłacono pierwsze świadczenia, już wtedy zakład dysponował materiałem pozwalającym na właściwsze określenie ich wysokości.
W konsekwencji sąd nie widział podstaw, aby chronić ubezpieczyciela przed skutkami opóźnienia aż do 2026 r. i zasądził odsetki od daty wskazanej przez powodów, czyli od 27 maja 2021 r.
Przy wysokich zadośćuczynieniach odsetki mogą być bardzo znaczącą częścią wyroku
Przy kilkuletnim procesie różnica między odsetkami liczonymi od dnia decyzji ubezpieczyciela a odsetkami dopiero od dnia wyroku może oznaczać dziesiątki tysięcy złotych. Dlatego data wymagalności roszczenia nie powinna być traktowana jako poboczny element pozwu. Przy dużych szkodach osobowych jest to samodzielne i ekonomicznie bardzo istotne zagadnienie.
W praktyce warto dokładnie dokumentować datę zgłoszenia roszczenia, jego wysokość, dokumenty przekazane ubezpieczycielowi i datę wydania decyzji. Pozwala to później wykazać, że ubezpieczyciel dysponował wystarczającymi informacjami do wypłaty odpowiedniego świadczenia znacznie wcześniej niż w dniu wydania sądowego wyroku.
Nie w każdej sprawie odsetki będą należne od początku likwidacji
Orzeczenie nie oznacza jednak, że odsetki od każdego zadośćuczynienia muszą być zawsze liczone od upływu 30 dni po zgłoszeniu szkody. Jeżeli rzeczywisty rozmiar krzywdy ujawnił się dopiero później, stan zdrowia poszkodowanego znacząco się zmienił albo dopiero podczas procesu powstały nowe okoliczności wpływające na wysokość świadczenia, odpowiednia data może być późniejsza.
Zasadą powinno być więc ustalenie, kiedy ubezpieczyciel przy dochowaniu profesjonalnej staranności mógł prawidłowo ocenić należne świadczenie. Jeżeli wszystkie kluczowe informacje znał już na etapie likwidacji szkody, nie powinien korzystać finansowo z tego, że ostateczne rozstrzygnięcie sądu zapadło dopiero kilka lat później.
Źródło: Sąd Rejonowy w Człuchowie, wyrok z 10 sierpnia 2026 r., sygn. I C 164/26.