OC podrożało najmocniej od dwóch i pół roku. Rosnące koszty szkód zaczynają przekładać się na ceny polis

Wrzesień przyniósł wyraźne odbicie cen obowiązkowego OC komunikacyjnego. Według najnowszego raportu Rankomat.pl mediana najtańszych ofert wyniosła 653 zł, czyli o 29 zł więcej niż w sierpniu. Miesięczny wzrost sięgnął 4,6 proc. i był największy od około dwóch i pół roku.

Jeszcze w lipcu mediana wynosiła 621 zł, a w sierpniu 624 zł. W ciągu dwóch miesięcy wzrosła więc o 32 zł. Nie oznacza to jeszcze trwałego trendu wzrostowego — rok do roku wrześniowa cena była nadal nieznacznie niższa — ale skala jednomiesięcznej zmiany zwraca uwagę szczególnie w zestawieniu z szybko rosnącymi kosztami wypłacanych odszkodowań.

W sześciu miastach wojewódzkich przekroczono już 800 zł

Najdroższym miastem wojewódzkim był Gdańsk, gdzie mediana najtańszych ofert osiągnęła 877 zł. We Wrocławiu było to 856 zł, a łącznie poziom 800 zł przekroczono już w sześciu miastach wojewódzkich. Najniższy wynik spośród stolic województw odnotowano w Opolu — 639 zł.

Bardzo duże były również zmiany miesięczne. W Białymstoku mediana wzrosła w ciągu jednego miesiąca z 623 do 725 zł, czyli aż o 102 zł. Pokazuje to, że zmiany cen mogą następować bardzo nierównomiernie i zależą nie tylko od sytuacji całego rynku, ale także od lokalizacji oraz profilu ryzyka konkretnych grup kierowców.

Koszty szkód rosną szybciej niż przeciętna składka

Wrześniowe odbicie cen warto zestawić z danymi Polskiej Izby Ubezpieczeń za pierwsze półrocze 2026 r. Ubezpieczyciele wypłacili z OC komunikacyjnego 6,7 mld zł odszkodowań i świadczeń, czyli o 7,6 proc. więcej niż rok wcześniej. Średnia wartość szkody wzrosła o 4,9 proc. i osiągnęła 12,2 tys. zł.

Jednocześnie średnia składka z OC wyniosła według PIU 548 zł i pozostawała praktycznie na poziomie z poprzedniego roku. Oznacza to, że przez dłuższy czas wartość szkód rosła szybciej niż przeciętne wpływy z pojedynczej polisy. PIU już wcześniej wskazywała, że w dłuższej perspektywie rynek będzie musiał uwzględniać wzrost średniej wartości szkody w wysokości składek.

Nowoczesny samochód jest coraz droższy w naprawie

Wzrost wartości szkód nie wynika wyłącznie z inflacji. Współczesne samochody są wyposażone w coraz więcej drogich elementów elektronicznych. Kamera, radar systemu bezpieczeństwa, reflektor LED czy aktywny tempomat mogą znajdować się w elementach pojazdu, które jeszcze kilka lat temu były relatywnie tanie w naprawie.

Po wymianie zderzaka lub szyby coraz częściej nie wystarcza samo zamontowanie nowej części. Konieczna jest kalibracja systemów wspomagania kierowcy, wykorzystanie specjalistycznego sprzętu albo dostęp do oprogramowania producenta. W rezultacie nawet pozornie niewielka kolizja może generować koszt liczony w wielu tysiącach złotych.

Drożejące szkody mogą zwiększać presję na sposób ich likwidacji

Dla poszkodowanych ważniejsza od samej ceny polisy jest potencjalna reakcja rynku na rosnące koszty. Jeżeli wypłaty zwiększają się szybciej niż składki, ubezpieczyciele mają silniejszą motywację do dokładnej kontroli kosztorysów, cen części, stawek roboczogodzin, okresów najmu samochodów zastępczych czy zasadności poszczególnych czynności naprawczych.

Sama kontrola kosztów nie jest oczywiście czymś nieprawidłowym. Problem pojawia się wtedy, gdy prowadzi do kalkulacji opartych na stawkach, za które rzeczywista i technologicznie prawidłowa naprawa nie jest możliwa. W takiej sytuacji wzrost kosztów rynkowych powinien być uwzględniany również przy ustalaniu należnego odszkodowania.

Niska składka OC nie może oznaczać niższego odszkodowania

Warto pamiętać, że cena, jaką sprawca zapłacił za polisę, nie wpływa na zakres odpowiedzialności wobec osoby poszkodowanej. Zakład ubezpieczeń nie może ograniczyć kosztów naprawy tylko dlatego, że konkurencja cenowa spowodowała sprzedaż polisy za bardzo niską składkę.

Odszkodowanie z OC ma odpowiadać szkodzie pozostającej w normalnym związku ze zdarzeniem, w granicach odpowiedzialności sprawcy i sumy gwarancyjnej. Ryzyko nieprawidłowej kalkulacji składek jest problemem zakładu ubezpieczeń, a nie osoby, której samochód został uszkodzony przez ubezpieczonego sprawcę.

Jeden miesiąc nie wystarcza jeszcze, aby mówić o trwałej fali podwyżek

Wrześniowy wzrost jest znaczący, ale powinien być oceniany ostrożnie. Mediana 653 zł nadal była o około 1,1 proc. niższa niż rok wcześniej, dlatego pojedynczy miesiąc nie pozwala jeszcze przesądzić, że rozpoczęła się długa fala podwyżek.

Jeżeli jednak kolejne miesiące potwierdzą wzrost cen, będzie to logiczna reakcja na wcześniejsze dane szkodowe. Z punktu widzenia rynku odszkodowawczego interesujące będzie przede wszystkim to, czy wyższe składki poprawią relację między przychodami zakładów a kosztami szkód, czy też równolegle będziemy obserwowali coraz ostrzejsze spory o sposób ustalania kosztów napraw.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *