SN: 1,25 mln zł łącznego zadośćuczynienia nie było rażąco zaniżone. Bardzo wysoki próg ingerencji w wysokość świadczenia

Sąd Najwyższy w postanowieniu z 15 września 2026 r., sygn. I CSK 2238/26, odmówił przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej w sprawie dotyczącej bardzo wysokiego zadośćuczynienia za ciężką szkodę osobową. Poszkodowany domagał się dalszych 750 tys. zł, mimo że łącznie przyznane mu świadczenie wyniosło już 1,25 mln zł.

Na tę kwotę składało się 350 tys. zł wypłacone wcześniej przez ubezpieczyciela oraz 900 tys. zł zasądzone przez sąd po podwyższeniu świadczenia przez Sąd Apelacyjny. Sąd Najwyższy uznał, że przy takiej wysokości trudno mówić o oczywistym, rażącym zaniżeniu zadośćuczynienia.

Sąd Najwyższy nie ustala zadośćuczynienia od nowa

Najważniejsze znaczenie tego postanowienia nie wynika z samej kwoty 1,25 mln zł, lecz z podejścia Sądu Najwyższego do kontroli wysokości świadczeń. SN przypomniał, że ustalenie „odpowiedniej sumy” zadośćuczynienia należy przede wszystkim do sądów meriti, które bezpośrednio oceniają materiał dowodowy, rozmiar krzywdy i wszystkie indywidualne następstwa zdarzenia.

Skarga kasacyjna nie może być więc traktowana jak kolejna apelacja, w której strona proponuje po prostu inną kwotę. Sama argumentacja, że zadośćuczynienie powinno wynosić więcej, nie wystarczy do uruchomienia kontroli Sądu Najwyższego.

Potrzebny jest błąd w kryteriach, a nie tylko spór o kwotę

Sąd Najwyższy wskazał, że ingerencja w wysokość zadośćuczynienia może być uzasadniona przede wszystkim wtedy, gdy sąd niższej instancji pominął istotne okoliczności, zastosował niewłaściwe kryteria albo doprowadził do świadczenia rażąco zawyżonego lub rażąco zaniżonego.

To zasadnicza różnica. Nie wystarczy wykazać, że według poszkodowanego odpowiednią sumą byłoby 1,5 mln zł zamiast 1,25 mln zł. Trzeba pokazać, że sąd popełnił konkretny błąd w sposobie oceny krzywdy, np. pominął trwałą niepełnosprawność, nie uwzględnił rokowań albo zbagatelizował wpływ urazu na całe dalsze życie.

Wysokie zadośćuczynienie nie wyklucza dalszego sporu, ale próg jest bardzo wysoki

Im wyższa jest już przyznana kwota, tym trudniej wykazać, że pozostaje ona rażąco nieadekwatna. Przy świadczeniu przekraczającym milion złotych różnica rzędu kilkuset tysięcy złotych może mieć oczywiście ogromne znaczenie dla poszkodowanego, ale z perspektywy kasacyjnej nadal trzeba wykazać kwalifikowany błąd sądu.

Nie oznacza to, że bardzo wysokich zadośćuczynień nie można skutecznie kwestionować. Oznacza natomiast, że spór musi być zbudowany wokół wadliwej metodologii i pominiętych okoliczności, a nie wyłącznie wokół własnej propozycji wyższej kwoty.

Najważniejsze dowody trzeba przedstawić znacznie wcześniej

Postanowienie SN pokazuje również, jak ważne jest właściwe prowadzenie sprawy już przed sądem pierwszej instancji. To właśnie na tym etapie należy szczegółowo wykazać zakres cierpień, trwałe następstwa urazu, utratę samodzielności, wpływ na życie rodzinne i zawodowe oraz przyszłe ograniczenia.

Jeżeli istotne elementy krzywdy nie zostaną dostatecznie przedstawione i udowodnione wcześniej, późniejsze próby „naprawienia” wysokości zadośćuczynienia na etapie kasacyjnym mogą okazać się nieskuteczne. Sąd Najwyższy nie prowadzi bowiem od początku postępowania dowodowego i nie wycenia krzywdy według własnego uznania.

1,25 mln zł nie jest żadnym taryfikatorem

Warto też wyraźnie zaznaczyć, że z tej sprawy nie można wyprowadzać ogólnego wniosku, że przy określonym uszczerbku „należy się” 1,25 mln zł. Każda sprawa o zadośćuczynienie ma indywidualny charakter i zależy od konkretnych skutków zdarzenia.

Znaczenie ma wiek poszkodowanego, rodzaj i trwałość obrażeń, poziom zależności od innych osób, utrata możliwości zawodowych, rokowania oraz skala ograniczeń w dalszym życiu. Kwota z jednego orzeczenia może być punktem odniesienia, ale nigdy automatycznym przelicznikiem.

Najważniejszy wniosek dotyczy strategii apelacyjnej i kasacyjnej

Jeżeli strona chce skutecznie podważyć wysokość zadośćuczynienia, powinna wykazać nie tylko, że kwota jest jej zdaniem zbyt niska lub zbyt wysoka, ale przede wszystkim dlaczego sąd doszedł do niej w sposób wadliwy. To wymaga wskazania pominiętych kryteriów, błędnej oceny dowodów albo rażącej dysproporcji między rozmiarem krzywdy a świadczeniem.

Sprawa I CSK 2238/26 bardzo wyraźnie pokazuje, że Sąd Najwyższy pozostawia sądom niższych instancji szeroki margines oceny. Do ingerencji dochodzi dopiero wtedy, gdy błąd w ustaleniu zadośćuczynienia ma charakter wyraźny i kwalifikowany.

Źródło: Sąd Najwyższy, postanowienie z 15 września 2026 r., sygn. I CSK 2238/26.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *