Niepewna sytuacja inwestorów i klientów EuCO

Wywodzące się z Legnicy Europejskie Centrum Odszkodowań ujemnym wynikiem finansowym napędziło stracha obligatariuszom i akcjonariuszom. Zdaniem eksperta obawiać powinni się również klienci, których odszkodowania przepływają przez rachunek pośrednika. Wraca temat regulacji, o które ubezpieczyciele apelują od dobrych kilku lat.

Nad Europejskim Centrum Odszkodowań (EuCO) — dawniej najjaśniejszą gwiazdą branży odszkodowawczej (mowa o firmach, które żyją z prowizji od wywalczonego od ubezpieczyciela odszkodowania na rzecz poszkodowanego klienta) — zbierają się ciemne chmury.

Z raportu opublikowanego na koniec kwietnia wynika, że ubiegły rok spółka giełdowa zamknęła pod grubą kreską (skonsolidowana strata netto przekroczyła 20 mln zł). Ujemny wynik to początek problemów — upraszczając, dał on obligatariuszom zielone światło do postawienie długu w stan wymagalności. Zdecydują o tym w drodze głosowania w najbliższą środę. Zapytaliśmy kierownictwo EuCO drogą mejlową o plan powrotu do rentowności — odpowiedzi jednak nie otrzymaliśmy.

Stan zapalny

Strata finansowa jest pokłosiem odpisów spowodowanymi utratą wartości dwóch spółek córek. Pierwsza to Centrul European de Despăgubiri, czyli rumuńska firma odszkodowawcza. Tutaj sprawa jest na tyle skomplikowana, że zagadkę: co się stało z portfelem prowadzonych spraw, rozwikłać usiłuje polska delegacja oraz zewnętrzny audytor. Zarząd w mejlu przesłanym do naszej redakcji odradza wszelkie spekulacje na ten temat, bo mogą wprowadzać w błąd.

Druga kłopotliwa spółka córka to EucoVipcar — odpowiada za wynajem samochodów zastępczych. Według zarządu, jej problemom winna jest pandemia, a dokładnie: obostrzenia z nią związane, czyli lockdown i praca zdalna, bo „ograniczyły mobilność społeczeństwa do minimum”, co przełożyło się na spadek zainteresowania ofertą wynajmu samochodów. Oliwy do ognia zdaniem szefostwa dolała niestabilna sytuacja geopolityczna oraz finansowa w kraju u na świecie. Splot tych wydarzeń zmusił ich do zmiany planów strategicznych, czyli rezygnacji z zakupu nowych samochodów i konieczności obniżenia wartości spółki.

Wzrost napięcia

Zdaniem naszego rozmówcy, który zastrzega sobie anonimowość, inwestorów mierzi nie tyle nieefektywna działalność wypożyczalni aut w pandemii, ile fakt, że EuCO kupiło ją latem 2017r., czyli zanim zaczęły się jej problemy, od Krajowych Inwestycji Kapitałowych (KIK), za ponad 25 mln zł kontrolowanych przez Krzysztofa Lewandowskiego, założyciela i prezesa giełdowej grupy EuCO.

Modna branża

Początki legnickiej firmy odszkodowawczej EuCO sięgają 2004 r. Sześć lat później spółka zadebiutowała na warszawskim parkiecie. W szczytowym momencie za jej akcje trzeba było zapłacić ponad 50 zł, a obecnie — niecałe 2 zł. Grupa założona przez Krzysztofa Lewandowskiego, który wciąż stoi na jej czele, dokonała ekspansji na rynki Europy Środkowo Wschodniej — obecna jest w Czechach, Rumunii, na Słowacji i Węgrzech. Była liderem regionu. Od kilku jej gwiazda blednie.

— Kilka lat temu spółka zniknęła mi z radaru, nie wiem co się w niej dzieje — stwierdza Marcin Broda, analityk Ogmy, wydawcy „Dziennika Ubezpieczeniowego”, który rynek ubezpieczeniowy zna jak własną kieszeń. 

Dodaje, że złote czasy w branży minęło, ale nie oznacza to, że źle się tym spółkom wiedzie.

money.pl

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

sprawdź również
tagi