Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z 7 listopada 2025 r., sygn. I C 621/23, rozpoznawał sprawę wyjątkowo poważnego błędu medycznego. Podczas radykalnej mastektomii w ciele pacjentki pozostawiono fragment materiału chirurgicznego — pas gazy o długości około 50 centymetrów.
Błąd doprowadził do przewlekłego stanu zapalnego, zakażenia, konieczności kolejnych zabiegów oraz przesunięcia radioterapii o około cztery miesiące.
Sąd uznał odpowiedzialność szpitala. Jednocześnie bardzo wyraźnie oddzielił następstwa samego błędu od skutków zaawansowanej choroby nowotworowej.
Pozostawienie materiału operacyjnego nie było ryzykiem zabiegu
W sprawach medycznych często pojawia się argument, że określone powikłanie mieściło się w typowym ryzyku leczenia. W tym przypadku sąd nie miał wątpliwości, że pozostawienia materiału chirurgicznego w polu operacyjnym nie można zakwalifikować jako normalnego powikłania czy akceptowalnego ryzyka zabiegu.
Było to uchybienie techniczne i organizacyjne.
Dla odpowiedzialności szpitala nie było przy tym konieczne wskazanie konkretnej osoby z zespołu operacyjnego, która dopuściła się błędu. Odpowiedzialność podmiotu leczniczego została oparta na art. 430 Kodeksu cywilnego.
Pacjentka otrzymała wcześniej 60 tys. zł, sąd zasądził dalsze 90 tys. zł
Ubezpieczyciel wypłacił pacjentce przed procesem 60 tys. zł zadośćuczynienia. Po jej śmierci postępowanie było kontynuowane przez spadkobierców. Sąd zasądził na ich rzecz dalsze 90 tys. zł.
Przy ocenie rozmiaru krzywdy uwzględniono przede wszystkim dodatkowe cierpienie wynikające z pozostawienia ciała obcego, przewlekłego zakażenia, kolejnych procedur medycznych oraz przedłużenia procesu leczenia.
Błąd nie oznacza odpowiedzialności za wszystko, co wydarzyło się później
To najbardziej praktyczny element tego orzeczenia.
Pacjentka cierpiała na zaawansowaną chorobę nowotworową. W procesie próbowano powiązać z błędem również jej dalszą progresję, przerzuty oraz inne następstwa choroby. Sąd nie zaakceptował automatycznie tak szerokiej odpowiedzialności. Sam fakt popełnienia oczywistego błędu nie oznacza jeszcze, że szpital odpowiada za każde późniejsze pogorszenie stanu zdrowia.
Konieczne jest wykazanie adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy konkretnym błędem a określonym następstwem.
Trzeba rozdzielić chorobę podstawową od szkody spowodowanej błędem
W skomplikowanych sprawach onkologicznych powinno się więc oddzielnie analizować dwa ciągi zdarzeń.
Pierwszy wynika z naturalnego przebiegu choroby podstawowej i leczenia, które pacjent musiałby przejść niezależnie od błędu.
Drugi obejmuje dodatkowe cierpienia i szkody wywołane nieprawidłowym działaniem personelu.
Mogą to być dodatkowe operacje, przedłużenie hospitalizacji, infekcje, dodatkowy ból, koszty leczenia, dodatkowa opieka czy przesunięcie kolejnych etapów terapii.
Biegli powinni odpowiadać na bardzo precyzyjne pytania
Wyrok I C 621/23 pokazuje, jak ważne jest prawidłowe formułowanie tez dowodowych dla biegłych.
Nie wystarczy zapytać, czy doszło do błędu. Trzeba również ustalić, które konkretnie następstwa zdrowotne zostały spowodowane błędem, jak długo trwały, jakie dodatkowe leczenie było konieczne i które wydatki nie powstałyby, gdyby leczenie przebiegło prawidłowo. Takie rozdzielenie ma bezpośrednie znaczenie dla wysokości zadośćuczynienia, odszkodowania i ewentualnej renty.