Sąd Okręgowy w Suwałkach w wyroku z 10 marca 2026 r., sygn. I C 384/23, rozpoznawał sprawę młodego przedsiębiorcy, który wskutek ciężkiego wypadku utracił możliwość prowadzenia dotychczasowej działalności zawodowej.
Sąd zasądził na jego rzecz 250 tys. zł zadośćuczynienia, ponad 44,9 tys. zł kosztów leczenia oraz aż 339 197,27 zł tytułem utraconego dochodu. Dodatkowo przyznano bardzo wysoką rentę związaną z utratą zdolności zarobkowania — początkowo 17 646,85 zł miesięcznie, a następnie ponad 17,1 tys. zł miesięcznie.
Sprawa pokazuje, że szkody przedsiębiorcy nie można sprowadzać wyłącznie do prostego porównania deklaracji podatkowych.
Trzeba ustalić, ile przedsiębiorca zarabiałby, gdyby nie doszło do wypadku
Poszkodowany przed zdarzeniem prowadził działalność gospodarczą i świadczył usługi budowlane.
Po ciężkich obrażeniach odniesionych wskutek potrącenia przez nietrzeźwego kierującego quadem nie był w stanie kontynuować działalności na dotychczasowym poziomie.
Podstawowym zadaniem sądu było więc odtworzenie hipotetycznego scenariusza: jakie dochody z dużym prawdopodobieństwem osiągałby przedsiębiorca, gdyby do wypadku nie doszło.
Nie jest to czysta spekulacja.
Taki scenariusz można budować na podstawie konkretnych danych gospodarczych.
PIT nie zawsze pokazuje pełny potencjał zarobkowy
W przypadku przedsiębiorcy dochód może zmieniać się w zależności od inwestycji, sezonu, liczby zleceń czy rozwoju firmy.
Dlatego analiza nie powinna zawsze ograniczać się do jednego zeznania podatkowego sprzed wypadku.
Znaczenie mogą mieć wcześniejsze obroty, wystawiane faktury, zawarte umowy, długoletnia współpraca z kontrahentami, portfel zamówień, liczba klientów oraz rozwój przedsiębiorstwa w okresie bezpośrednio poprzedzającym szkodę.
W odpowiednich sprawach konieczna może być również opinia biegłego z zakresu rachunkowości lub ekonomii.
Utracone korzyści muszą być prawdopodobne, ale nie muszą być pewne
Przy dochodzeniu lucrum cessans nie można wymagać od poszkodowanego wykazania przyszłości ze stuprocentową pewnością.
Z natury rzeczy chodzi o dochód, który nie został osiągnięty właśnie dlatego, że wystąpiło zdarzenie powodujące szkodę.
Należy jednak wykazać wysoki stopień prawdopodobieństwa, że określone korzyści zostałyby osiągnięte.
Im bardziej stabilna była działalność i im więcej obiektywnych danych potwierdza dalszy rozwój firmy, tym mocniejsza jest podstawa roszczenia.
Renta może być ważniejsza niż samo jednorazowe odszkodowanie
W tej sprawie szczególną uwagę zwraca wysokość miesięcznej renty — ponad 17 tys. zł.
Przy osobie relatywnie młodej świadczenie wypłacane przez wiele lat może mieć łączną wartość wielokrotnie wyższą niż jednorazowe zadośćuczynienie.
Dlatego przy ciężkich szkodach przedsiębiorców nie należy koncentrować się wyłącznie na stracie poniesionej do dnia wniesienia pozwu.
Konieczne jest również ustalenie przyszłego, trwałego spadku zdolności do osiągania dochodów.
Świadczenia z ZUS nie kończą odpowiedzialności cywilnej
Przy wyliczaniu renty uwzględniono świadczenia uzyskiwane z systemu zabezpieczenia społecznego.
Nie oznaczało to jednak, że zastępowały one całkowicie odpowiedzialność cywilną.
Renta od odpowiedzialnego podmiotu może odpowiadać różnicy pomiędzy dochodem, jaki poszkodowany osiągałby bez wypadku, a świadczeniami i dochodami możliwymi do uzyskania po zdarzeniu.
Dokumentację gospodarczą trzeba zabezpieczać od początku
Wyrok I C 384/23 pokazuje, jak ważne jest szybkie zabezpieczenie dokumentacji firmy po ciężkim wypadku.
Faktury, księgi, umowy, korespondencja z kontrahentami, planowane zlecenia i dane o wcześniejszych dochodach mogą kilka lat później decydować o możliwości wykazania wielusettysięcznej szkody.
W przypadku przedsiębiorców prawidłowo wyliczone utracone dochody i renta mogą stanowić jeden z największych składników całego roszczenia odszkodowawczego.