Prawie 4 mln zł odszkodowania po niewielkim pożarze. Sąd oddalił całe powództwo

Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z 21 maja 2026 r., sygn. I C 710/19, rozpoznawał nietypową sprawę, w której po stosunkowo niewielkim zdarzeniu pożarowym zgłoszono roszczenie przekraczające 3,9 mln zł.

Powódka twierdziła, że wskutek zarzewia ognia w donicy znajdującej się na balkonie mieszkania położonego piętro wyżej zniszczeniu uległo bardzo wartościowe mienie znajdujące się w jej lokalu.

Roszczenie obejmowało m.in. ekskluzywną odzież sceniczną, dywany oraz elementy nieruchomości.

Ubezpieczyciel wcześniej wypłacił niespełna 18 tys. zł. W procesie powódka żądała łącznie 3 929 617,24 zł.

Sąd oddalił powództwo w całości.

Rozmiar deklarowanej szkody nie odpowiadał charakterowi zdarzenia

Kluczowe znaczenie miała opinia biegłego dotycząca samego pożaru.

Ustalono, że ogień miał niewielki i miejscowy charakter. Ograniczał się zasadniczo do donicy i nie rozprzestrzenił się na balkon powódki w sposób odpowiadający przedstawianej przez nią skali zniszczeń.

Powstał więc zasadniczy problem z wykazaniem związku przyczynowego pomiędzy konkretnym zdarzeniem a deklarowaną wielomilionową szkodą.

W sprawie odszkodowawczej nie wystarczy bowiem wykazać, że wystąpiło zdarzenie objęte odpowiedzialnością.

Trzeba jeszcze udowodnić, że to właśnie ono spowodowało konkretne uszkodzenia.

Trzeba wykazać, jakie rzeczy rzeczywiście uległy zniszczeniu

Przy dużej szkodzie majątkowej ogromnego znaczenia nabiera dokumentacja posiadanego mienia.

Trzeba wykazać nie tylko jego wartość, ale w pierwszej kolejności samo istnienie określonych przedmiotów, własność oraz fakt ich zniszczenia lub uszkodzenia wskutek danego zdarzenia.

Im wyższa wartość roszczenia, tym większego znaczenia nabierają fotografie, faktury zakupu, dokumentacja księgowa, wcześniejsze wyceny, ewidencje majątku oraz inne obiektywne źródła informacji.

Prywatna wycena nie zastępuje opinii biegłego sądowego

W sprawie przedstawiono prywatne ekspertyzy mające potwierdzać wysoką wartość mienia.

Sąd potraktował je jednak zgodnie z ich procesowym charakterem — jako dokumenty prywatne przedstawiające stanowisko strony.

Prywatna ekspertyza może być użyteczna przy formułowaniu roszczenia i polemice z ubezpieczycielem, ale nie ma automatycznie takiej samej wartości dowodowej jak opinia biegłego powołanego przez sąd.

Przy sporze dotyczącym wielomilionowej wartości mienia opinia biegłego sądowego może więc mieć zasadnicze znaczenie.

„Unikatowość” rzeczy może działać również przeciwko poszkodowanemu

Szczególnie ciekawy problem dotyczył odzieży scenicznej.

Powódka wskazywała na jej wyjątkowy charakter, wykonywanie na indywidualne zamówienie oraz niepowtarzalność.

Taka argumentacja miała uzasadniać wysoką wartość mienia.

Jednocześnie OWU zawierały wyłączenia odpowiedzialności dotyczące przedmiotów o charakterze zabytkowym, archiwalnym lub unikatowym.

Określenie przedmiotu jako „unikatowego” mogło więc z jednej strony zwiększać deklarowaną wartość szkody, ale z drugiej prowadzić do pytania, czy dane mienie w ogóle było objęte ochroną ubezpieczeniową.

Przy dużej szkodzie trzeba udowodnić kilka odrębnych elementów

Wyrok I C 710/19 jest bardzo dobrym przykładem, że nawet wysoka deklarowana wartość utraconego majątku nie zastępuje pełnego materiału dowodowego.

Poszkodowany powinien wykazać przede wszystkim istnienie i własność rzeczy, ich rzeczywistą wartość, fakt uszkodzenia wskutek konkretnego zdarzenia oraz to, że dane mienie było objęte zakresem ochrony ubezpieczeniowej.

Brak dowodu w jednym z tych obszarów może doprowadzić do znacznego ograniczenia świadczenia, a w skrajnym przypadku — jak w tej sprawie — do oddalenia całego powództwa.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *